Przegląd Australijski

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Recital Rafała Łuszczewskiego w Melbourne

listopad 2011

We wrześniu bieżącego roku odbyło się australijskie tournee polskiego pianisty Rafała Łuszczewskiego, zorganizowane z inicjatywy Konsulatu Generalnego w Sydney. Seria koncertów miała na celu uświetnienie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej.


Rafał Łuszczewski

Jeden z recitali odbywał się w Melbourne. Korzystając z okazji, że przebywałam akurat w tym mieście, wybrałam się do Melba Hall, w uniwersyteckim Konserwatorium Muzycznym. Na sali koncertowej zasiedli nie tylko Polacy, ale także melomani innych narodowości. Moim sąsiadem był starszy pan, Australijczyk, który zadziwił mnie znajomością historii Polski oraz obecnej sytuacji w naszym kraju. Oczekiwanie na rozpoczęcie koncertu upłynęło nam na bardzo ciekawej rozmowie.

Jak wspomniałam, Rafał Łuszczewski został zaproszony przez Konsulat Generalny w Sydney, który sponsorował wszystkie występy i współpracował z lokalnymi organizacjami miast, które przyjęły zaproszenie do wspólnego przygotowania trasy koncertowej pianisty. W Melbourne były to Polish Community Council of Victoria oraz The Frederic Chopin Society of Victoria. Jednym z wielu oficjalnych gości reprezentujących polonijne i australijskie środowisko był pan Daniel Gromann, Konsul Generalny RP, który jako współgospodarz koncertu przywitał wszystkich zebranych. W kilku słowach wyjaśnił znaczenie polskiej prezydencji rozpoczętej w lipcu i mającej trwać do końca roku. Powiedział, że obecny recital jest jednym z serii występów zaplanowanych w tym tournee, które obejmuje wszystkie (z wyjątkiem Adelajdy) stolice stanowe Australii oraz Newcastle. Dodał, że Rafał Łuszczewski grał już w Australii w ubiegłym roku (również na zaproszenie Konsulatu) i jego występy odniosły ogromny sukces.

Dziękując za pomoc przy zorganizowaniu koncertu, pan Konsul podkreślił bardzo dobrą współpracę pomiędzy Konsulatem a organizatorami w Melbourne.

Niedzielny recital składał się z dwóch części. W pierwszej usłyszeliśmy utwory Ignacego Paderewskiego (The Legend z cyklu Miscellanea, Nocturne in B-flat Major, Paraphrase de Concert „Cracovienne Fantastique”), Grażyny Bacewicz (Piano Sonata No. 2 (1953) oraz Fryderyka Szopena (Polonaise in A-flat Major Op.53). Po przerwie z fortepianu popłynęły rytmy 24 Preludiów Op.28 Fryderyka Szopena.

Zasłuchani w piękno polskiej muzyki nie zauważyliśmy, jak szybko minęły dwie godziny. Brawom nie było końca. Warto dodać, że pianista każdy występ poprzedzał krótkim wstępem na temat kompozytora oraz granych utworów.

Szkoda, że w Adelajdzie nie znalazła ani jedna organizacja, która podjęłaby się zorganizowania takiego koncertu. A może Konsulat zwrócił się do nieodpowiednich osób. Tego się już nie dowiemy, ale szkoda, bo była to naprawdę wspaniała okazja dla melomanów naszego miasta, na dodatek całkowicie sponsorowana przez organizatorów, a więc bezpłatna. Tak często narzekamy, że polscy artyści omijają Adelajdę, a gdy wreszcie światowej klasy pianista, jakim jest Rafał Łuszczewski, chciał do nas przyjechać, nie zaprosiliśmy go.


Kamilla Springer

Fot. http://www.opole.pl


Pragnę przytoczyć fragment recenzji do płyty ”Dancing in Blue” Rafała Aleksandra Łuszczewskiego, która przybliża trochę sylwetkę pianisty oraz odkrywa tajemnicę jego sukcesu.

RAFAŁ A. ŁUSZCZEWSKI "DANCING IN BLUE"
O muzyce:

"Muzyka hiszpańska i latynoamerykańska zajmuje szczególne miejsce w moim sercu, jest mi bardzo bliska, lubię ją wykonywać" - powiedział Rafał Łuszczewski w jednym z wywiadów, nic więc dziwnego, że w końcu nagrał album z muzyką Albeniza i Ginastery, Piazzolli i Gershwina. Rafał Łuszczewski to młody artysta, koncertujący na światowych estradach już od 20 lat. Jego pierwszy "bardzo poważny" - jak mówi - występ odbył się w Meksyku w towarzystwie kamer telewizyjnych. Rafał miał wtedy 12 lat i mieszkał tam z rodzicami.

W dorobku pianisty jest 8 płyt CD, na których utrwalił kompozycje Fryderyka Chopina oraz Griega, Brahmsa, Mendelssohna, Liszta, Scriabina, Rachmaninova, Prokofiewa a także koncert fortepianowy Organismi Krzesimira Dębskiego, który kompozytor napisał specjalnie dla Rafała Łuszczewskiego. Gra pianisty przykuwa uwagę słuchacza, fortepian pod jego palcami prawdziwie "śpiewa", a dźwięk jest szlachetny, ciepły, delikatny lub pełny, nośny o olbrzymiej skali dynamicznej. W przypadku płyty "Dancing in Blue" urzeka także radość z gry, z tworzenia nastroju.

Artysta niezwykle wiarygodnie wykonuje piękną Sevillę czy słynną Navarrę Albeniza.

Tańce Argentyńskie Ginastery to fascynacja rytmem i pulsem tańców latynoamerykańskich, którym kompozytor dodaje dysonansu, aby oddać temperaturę uczuć. Intencje twórcy świetnie odczytuje Rafał Łuszczewski, w jego grze słychać gniew i brawurę w tańcach skrajnych i piękną kantylenę w tańcu środkowym. Dysonanse w tym przypadku nie burzą nastroju, wręcz przeciwnie przyciągają uwagę jako upiększenie.

Prawdziwą żywiołowość i klimat argentyńskich klubów oddają fantastyczne (same w sobie), tanga Piazzolli. Rafał Łuszczewski gra je znakomicie pokazując swoją wielką muzykalność. Dar prowadzenia muzycznej fabuły i umiejętność takiego prowadzenia narracji muzycznej, że słuchając nie chce się niczego z niej uronić - to główne atuty tego artysty.

Błękitna Rapsodia George'a Gershwina brzmi pod jego palcami równie dobrze, trudno nie dostrzec olbrzymiej biegłości technicznej pianisty, wyczucia kolorystyki, pięknego prowadzenia fraz zarówno kantylenowych jak i figuracyjnych w najszybszych tempach. Właściwie nie odczuwa się tu braku orkiestry.

Rafał Łuszczewski to bardzo ceniony w świecie artysta (jest członkiem elitarnej grupy pianistów "The Steinway & Sons Artists" Roster), a jego stylistyczna wierność epoce i autorowi, jasność i naturalność gry, a także spontaniczność, powodują, że każdy jego występ lub nagranie jest dużym wydarzeniem. Czasami ma się wrażenie, że utwory, które wykonuje są napisane specjalnie dla niego. Wydawałoby się, że muzyka latynoamerykańska to jakiś moment oddechu, ale nic bardziej błędnego. To muzyka bardzo trudna, a zarazem przejrzysta we wszystkich swych elementach i może dlatego tak rzadko grana. Rafał Łuszczewski wykonuje ją zniewalająco. W moim odtwarzaczu ta płyta będzie gościć często - jest doskonała do słuchania przez cały rok, jedyny problem jest taki, że nie da się jej słuchać robiąc cokolwiek innego.

BGM


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011