Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Aromat Godów

marzec 2007

Wielkanoc. Dla nas Polaków, także na obczyźnie, to święta bardzo uroczyste


Wracam wspomnieniami...

...do tych moich dawnych Świąt Wielkiej Nocy. W dużym garnku, w gorącej kąpieli pławią się razem jajka i zewnętrzne łupy z cebuli. Już niedługo te brązowe łupiny nadadzą jajkom niepowtarzalny, brązowy kolor. Razem z kromką chleba, solą, barankiem Wielkanocnym i kawałkiem kiełbasy wylądują w koszyczku, aby pomaszerować razem ze mną do Kościoła. Weźmiemy razem udział w kultywowanym tylko przez niewiele religii świata obrzędzie poświęcenia pokarmów. Obrządek ten zakończy okres Wielkiego Postu, czas zadumy, rozliczenia się ze sobą, ze swoją przeszłością i przyszłością, okres przemiany moralnej każdego z nas.

Wielkanocne tajemnice kulinarne

Święta Wielkanocne, te napawające do zadumy w odróżnieniu od radosnych w swoim przesłaniu Świąt Bożego Narodzenia, mają też swoje kulinarne tajemnice, jakże obie okazje różniące. O ile punktem kulminacyjnym tych poprzednich jest kolacja wigilijna, z założenia postnym w swoim kształcie jadłospisem, to tym razem na podsumowanie okresu najdłuższego postu, mamy do czynienia z obfitującym w kolory, smaki i czasem niespodzianki Wielkanocnym Śniadaniem.

Na stole pojawiają się przysmaki podawane czasem na codzień, ale nigdy nie mające tego smaku i aromatu jak te na wielkanocnym stole. Na głównym miejscu jajka (te poświęcone dzień wcześniej), które pokrojone spełniają rolę wigilijnego opłatka. Następnie obowiązkowa duża soczysta szynka, podawana z chrzanem lub „komunistyczną” ćwikłą biorąc pod uwagę jej kolor. Obok czekając na swoje miejsce na talerzach zebranych, wyposzczonych biesiadników, oczekuje pasztet. Klasyczna sałatka jarzynowa rozpierająca się w misce wie, że pomimo swojego wegetarianizmu znajdzie wielu chętnych, bo nigdy nie smakuje tak jak wtedy. Gdzieś obok, niemal na głównym miejscu, zwoje kiełbasy nazywanej zależnie od regionu Polski – „wiejską” lub „swojską”. Kiełbasa ta wydaje z siebie niepowtarzalny zapach wędzenia, a jej cienka, jak najlepszej klasy pończoszka, skórka, ukazuje wnętrze pełne mieszanki zmielonej wieprzowiny, cielęciny i boczku, udoskonalonej zmielonym czosnkiem, a następnie przyprawionej do smaku czarnym pieprzem i solą. Potem rękami mojego Teścia jest ta cała mieszanka masowana przez długi czas. Namiętność tego uczynku, przywołuje teściowi wspomnienia z okresu miesiąca miodowego. Następnie ta cała wymasowana substancja wędruje do cienkich jelit, aby zostać uwędzoną powoli, z namaszczeniem, w dymie pochodzącym ze spalania kawałków owocowych drzewek – śliwek, moreli i wiśni, z pietyzmem zbieranych przez poprzednie pół roku.

Słodkości i wiosenne kwiaty

Stół wielkanocny pusty byłby bez słodyczy – lukrowany makowiec, najwyższa i najdumniejsza na stole, drożdżowa wielkanocna babka oraz „tort angielski” zamiast tradycyjnego mazurka, uzupełniają całość. Jeszcze tylko dekoracja stołu – gałązki wierzbowe z wykształconymi baziami oraz najpiękniejsze kwiaty wiosny – żonkile, których słonecznej żółci płatków dorównują tylko i wyłącznie, zrywane późnym majem w przydrożnym wilgotnym rowie, kaczeńce. Zbierane dla bosej ukochanej, siedzącej pod lasem, zmęczonej leśną wędrówką i wciąż kuszącej zbieracza, karminem swoich pełnych ust.

Śmigus Dyngus

A potem dajemy upust kubkom smakowym zmęczonym wielodniowym postem i pochłaniamy te specjały, chwaląc kunszt oraz pomysłowość gospodyni, autorki większości przysmaków. Pozostałości z niedzielnej uczty pochłaniamy w towarzystwie znajomych na pikniku w poniedziałek, kiedy to bez względu na wiek zasiadamy do jedzenia, przemoczeni do suchej nitki. W należny sposób uczciliśmy następny stary i cały czas niezapomniany ludowy zwyczaj „Śmigus Dyngus”. Ach, łza się w oku kręci, wspominając czasy, gdy na krakowskim Emausie najpierw w szczenięcych latach nieraz roniłem łzy złości, gdy seniorzy zwierzynieckiej kawalerki zlali mnie w zręczny i niepowtarzalny sposób. Potem, gdy lat przybyło, sam zalewałem wody za kołnierz juniorom oraz co ładniejszym dziewczynom ze Zwierzyńca, nie wyłączając gwiazdki na Emausowym niebie, mojej ukochanej żonki.

Wierny tradycji chciałbym w tym momencie złożyć swoim Czytelnikom oraz wszystkim tym, którym wpadnie w ręce ten artykuł, życzenia wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych, czyli po prostu - Wesołego Alleluja!

Na zakończenie zamieszczam przepis na „Tort angielski”, który spokojnie i ze względu na smak i na kształt może „robić” za wielkanocny mazurek. Tym wszystkim, którym ślinka spływała po brodzie w czasie opisu wiejskiej kiełbasy, informuję że jest, niestety, jak zdrowie, nie do kupienia. Natomiast informacji na temat masowania udziela z ochotą mój Teść.

„Tort angielski” – „Mazurek wersja imperialna”.

Składniki: andrut czyli wafel - dwa kawałki, 6 biszkoptów, kostka masła niesolonego 250g, 3 jajka, szklanka cukru, kieliszek (50g) dobrego rumu, orzechy włoskie, laskowe, migdały (bez skórki), figi, daktyle bez pestek, suszone morele, ananasy oraz rodzynki.

Bakalie pokroić w małe kawałeczki, wymieszać w misce na jednolitą mieszankę. Ucieramy na drobnym tarle biszkopty na mąkę. Trzy całe jajka ubijamy mikserem (duże trzepaczki) ze szklanką cukru na jednolitą masę. Wkładamy kostkę ogrzanego (temperatura pokojowa) masła do miski. Roztrzepujemy masło trzepaczkami wyjętymi z jajek. Jak zrobimy z masła jednolitą masę, bardzo powoli wlewamy ubite z cukrem jajka. Ubijamy razem aż masa będzie jednolita. Zagęszczamy mąką biszkoptową, aby masa była dość twarda, dodajemy kieliszek rumu. Drewnianą kopyścią mieszamy otrzymaną masę z bakaliami. Wykładamy masę na andrut, rozsmarowujemy równo na powierzchni. Przykładamy drugim andrutem oraz czymś ciężkim – w ruch idą „Yellow Pages”.

Za dwie trzy godziny, kroimy tort na pół. Wkładamy do plastikowego pudełka i na noc do lodówki. Kroimy na małe kawałki wielkości pudełka zapałek. Zjadamy, popijamy kawką, herbatką, co kto woli.

Jacek Ścieżka


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011