Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Spotkania sercem podgrzewane…

marzec 2008

Następnym etapem naszych wspólnych kulinarnych podróży, jest „Kraina Tysiąca Jezior” czyli po prostu Mazury


W przepięknym małym warmińskim miasteczku, Iławie, zakochałem się szczerze (chyba z wzajemnością) prawie dwadzieścia lat temu. Razem z moją ukochaną żoną Grażyną przyjechaliśmy tam piękni i młodzi w lecie 1983, aby razem ze stuosobową grupą małych kolonistów - „Lajkoników” spędzić niezapomniane trzy tygodnie. Był to nasz pierwszy wyjazd na tereny dawnego zaboru pruskiego i do dzisiaj jesteśmy pełni podziwu, że połączenie polskiej ludności (mówiącej z delikatnym kaszubskim akcentem) i „niemieckiego drylu” dało tak wspaniałe efekty.

To tam, niedaleko miejsca, gdzie polscy rycerze w 1410 roku pokazali „kto tu rządzi” ekipie z Malborka, po raz pierwszy w życiu pochłanialiśmy miejscowe specjały: sandacza w śmietanie, metkę, prawdziwki z cebulką i jajkami oraz niepowtarzalny w smaku mielony, wędzony boczek z dodatkiem cebulki i czosnku, rozsmarowywany cienko na razowym chlebie. Niedaleko Iławy, w małej miejscowości Morliny, istniejące tam Zakłady Przymysłu Mięsnego produkowały wspaniałe wędliny i kiełbasy, nieosiągalne na codzień w mieście Kraka. Do końca życia nie zapomnę smaku kiełbasy suchej „krakowskiej”, kupowanej po znajomości, na kartkę z napisem „mięso wołowe z kością”. Inwestycja w Morlinach była darem polonii chicagowskiej dla Warmii i Mazur. Przeznaczone do kasacji urządzenia zakładów mięsnych w Chicago zostały zakupione na pniu przez przedsiębiorczych polonusów, przewiezione do Morlin i zmontowane przez ekipę hebanowych robotników amerykańskich. Efektem tych działań było to, że Iława miała przez wiele lat jedne z najlepszych wędlin w tym rejonie Polski, a ulice miasteczka w parę lat po montażu zaroiły się dużą ilością dzieci o skórze koloru mlecznej czekolady.

Od 1984 roku natomiast datuje się nasza przyjaźń ze wspaniałymi ludźmi - Jagodą i Staszkiem. Przyjaźń ta wytrzymała próbę czasu i odległości. Za każdym razem, gdy jestem w Polsce, obowiązkowo spędzam z nimi parę dni. Wspominamy dawne czasy, przy kieliszku dobrego alkoholu prowadzimy długie rozmowy na temat „kiedy w Polsce będzie lepiej” oraz pochłaniamy duże ilości dobrego jedzenia.

Dwa lata temu, w Zajeździe „Ordynat”, miałem okazję jeść jedyne w swoim rodzaju golonki wieprzowe. Z dużej golonki wyjmuje się kość, z mięsa (pozbawionego tłuszczu) oraz ze skóry, powstają dwie lub trzy małe goloneczki. Do środka wkłada się obraną, świeżą marchew pokrojoną w paski. Całość pekluje się w specjalnej zalewie, potem gotuje na żądanie klienta w lekko osolonej wodzie i spożywa pod kieliszek myśliwskiej wódki „Jägermeisster”. Plecy ogrzewa ciepło buchające z olbrzymiego kominka, w powietrzu czuć zapach trzaskających sosnowych brewion... Po prostu bajka!

I inne „żarłoczne” przeżycie – kiszka warmińska. Jelita wieprzowe wypełnione mieszanką tartych ziemniaków, cebuli, czosnku i przypraw obsmażane na złoty kolor na patelni, do tego zrobione na bardzo gęsto grzyby w śmietanie. Nic dodać, nic ująć...

A potem następuje chwila dla mnie osobiście bardzo przykra - pożegnanie na dworcu kolejowym Iława Główna, urywane słowa, szczere łzy w naszych oczach (chociaż lat już na karku niemało) i myśl kołacząca po głowie, że musiałem tam być, bo tacy ludzie rodzą się na kamieniu – „Ekipa olbrzymich serc”, tak to nazwałem kiedyś roboczo.

Babka Warminska a’la Jagoda.

Przepis jest tak prosty, że mogą go stosować młode mężatki.

Kilogram ziemniaków, 300 g wędzonego boczku, 8 cienkich plastrów bekonu, 3 cebule, 2-3 jajka, pieprz, sól do smaku.

Utarte na drobnej tarce obrane ziemniaki lekko odsączamy z wody, dodajemy drobno utarte cebule, jajka, pieprz i sól. Wsypujemy stopiony pokrojony w kostkę boczek (trzy czwarte całości potrawy). Prostokątną formę do ciasta wykładamy plastrami bekonu, wlewamy masę ziemniaczaną, posypujemy resztką pokrojonego boczku. Wkładamy do nagrzanego piekarnika (200 stopni) na dobrą godzinę (62 minuty). Osobno przygotowujemy grzyby w śmietanie (każdy według swojego przepisu). Kroimy upieczoną „Babkę Warmińską w kwadraty 10cm x 10cm, obok trzy, cztery łyżki grzybów w śmietanie.

Smacznego!


Jacek Ścieżka


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011