„Ballada Świąteczna o zakochanym Kangurze”

Kto śpiewa dzisiaj jak trubadur –
Oblicze smętne ma i drżące,
Łzy roni z siłą wodospadu
I marzy na zielonej łące?

Kto mówi ludzkim głosem w Święta?
I czeka na to przez rok cały?
Ballada dźwięczy już zaklęta –
Trubadur godzien jest swej chwały!

Lecz tu powiecie – nie do wiary,
Że Święta i zielona trawa
Święta – to śnieg, obyczaj stary…
Zielone Święta – czy to kawał?

A jednak święta i akacja..
Tu nie ma jodły ani świerka
Tu inny kraj i inna nacja…
Trubadur na publiczność zerka.

A więc posłuchać go wypada…
Już jest w kostiumie, właśnie wchodzi
Nazwisko? Kan Gur. To przesada?
Każdy sternikiem jest swej łodzi.

A więc, kto śpiewa jak trubadur –
O swym miłosnym upojeniu
Łzy roni z siłą wodospadu
I marzy wciąż w akacji cieniu?

To nasz bohater – Kan Gur Bury,
Co się zakochał w pięknej Kotce –
W Kotce, co ostre ma pazury.
I zwodzi wszystkich na manowce.

Pazury zdobne są lakierem,
Oczy wytuszowane mocno.
Kotka zwodniczą ma manierę
Lecz on śni o niej porą nocną.

Śnią mu się jej ogromne oczy,
Widzi we śnie jej małe uszka.
Kto tak Kan Gura zauroczył,
Że nie pomogła nawet wróżka?

Śnią mu się włosy Kotki długie,
Śnią mu się łapki Kotki miękkie.
Chce być wybranym – choć na sługę,
Bo z dala od niej – serce pęknie.

Ach! Gdyby Kotka wiedzieć mogła
Co czuje serce w Burej piersi –
Nie byłaby tak dola podła.
Dla niej więc śpiewa swoje pieśni.

O płocha Kotko – rzuć przesądy,
Odrzuć kaprysy swojej rasy!
Spójrz – Kan Gur to jest piękny blondyn,
Przystojny amant pierwszej klasy!

O piękna – odrzuć zabobony!
Czy on cię kochać nie jest godzien?
Czy z niewłaściwej przybył strony?
Spójrz – pod twym oknem śpi – na dworze!

Przyjmij kokardę na swe uszko,
Bitą śmietankę skosztuj słodką,
Podaj mu łapkę, nie tup nóżką –
Bądź jego marzeń piękną Kotką!

Kotką wyśnioną, ukochaną,
Kotką na wspólną dalsza drogę...
Kan Gur rozmarzył się i stanął –
Kotka prychnęła – nie, nie mogę!

Więc śpiewa znów Kan Gur – trubadur,
Oblicze drżące ma i smętne.
Łzy roni z siła wodospadu
I w studni się przegląda z lękiem.

A Kotka? Jej przewrotność harda?
Cicho zakrada się na łąkę.
I choć wolałaby geparda,
Że o tygrysie tu nie wspomnę –

Jednak Kan Gura chce zobaczyć.
Przyjmie kokardę i śmietankę.
Trudno – wygląda on inaczej
Niż kot – lecz będzie z nim nad rankiem.

………

Więc zakończyła się ballada…
Ktoś się zakochał w Kotce płochej?
Fantazja, gra słów i przesada?
I barwnych marzeń także trochę!

Kangur przemówił do nas w Święta?
I czekał na to przez rok cały?
Ballada milczy znów zaklęta –
Cuda za rok się będą działy!


Wróć do spisu wierszy