Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Głód


Szpital


Rok 1957. Grudzień, Święta. Pierwsze Święta poza domem. Haneczka leży w szpitalu zakaźnym. Diagnoza – dur brzuszny. Podobno statystyki powojenne nie wykazały ani jednego zachorowania na tę chorobę.

A jednak Haneczka leży z bardzo wysoką temperaturą, dochodzącą nawet do 41,9 stopni Celsjusza. Co parę godzin dostaje zastrzyk z penicyliny. Co dwa dni ma robione badanie krwi. Codziennie jest obchód lekarski, w czasie którego uczone głowy debatują nad jej stanem zdrowia. Dowodem trafności postawionej diagnozy były włosy Haneczki. Jej długie, grube warkocze, (których nie pozwoliła obciąć pielęgniarce) zaczęły podejrzanie „chudnąć”. Dwa miesiące po wyjściu ze szpitala – włosów już po prostu nie było. Na szczęście odrosły nowe, ciemniejsze i kręcone. Z powodu potyfusowych kłopotów z „fryzurą” Haneczka nie chodziła przez jakiś czas do szkoły. Nikt nigdy nie ustalił gdzie Haneczka mogła zarazić się tyfusem. W szkole, poza nią, nie zachorowało żadne dziecko. W domu przestrzegano zasad higieny. Od tamtej pory Haneczka ma uraz – nigdy nie je nie umytych owoców, surowego żółtka, w ogóle produktów niewiadomego pochodzenia.

Szpital. Przykre wspomnienia. A jednak było w tym szpitalu coś, co Haneczka zapamiętała jako niespodziewany luksus. Otóż na śniadanie dostawała codziennie kanapki z szynką – bardzo smaczną chudziutką szynką. Było to dla niej tak niezwykłe, że część szynki chowała do szuflady i delektowała się nią w czasie pory nocnej, kiedy nie mogła zasnąć. To było naprawdę niezwykłe przeżycie, ponieważ szynkę widywała przedtem tylko dwa razy w roku na święta – ale nigdy tej jakości i w takiej ilości, nigdy na „zwykłe” śniadanie.

Wspominając te wydarzenia po latach Haneczka doszła do wniosku, że czasami rzeczy zwykłe ze swej natury, otrzymują rangę niezwykłości w nietypowych warunkach. Żadne wędlina nie smakowała jej już nigdy, jak tamta szpitalna. Haneczka nie mogła odnaleźć nigdzie tego niezapomnianego smaku.

- Są rzeczy niepowtarzalne, są rzeczy nieosiągalne, które były nam dane tylko raz i służyły wtedy jakiemuś wyższemu celowi.

Być może nadzwyczajność szpitalnych śniadań pozwoliła wiele lat temu małej Haneczce zmobilizować organizm do walki z ciężką chorobą. Może te śniadania były równie ważne, jak zastrzyki z penicyliny, a może nawet ważniejsze?

- Te sprawy są po prostu nie do ustalenia – pomyślała Haneczka i na tym zakończyła swoje rozważania.


Powrót

Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011