Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Orbita światła


Rozdział 3: Przybysz z innego świata


Trzy dni urlopu. Ich dwoje i syrenka. Mały drewniany domek na działce w głębi sosnowego lasu. Wiktoria chciałaby dobudować większy taras, taki żeby można na nim siedzieć w czasie deszczu. Jadą do tartaku po deski. Kot jak zwykle idzie załatwiać sprawy, ona zostaje w syrence. Po pół godzinie on wraca.

- Jutro będzie transport desek – oznajmia z radością wynik dobrze załatwionej sprawy. Potem nachyla się i przygląda czemuś uważnie.

- Jak chcesz mieć kota, to go trzymaj – mówi do niej.

Kot? Rzeczywiście na podłodze syrenki prze nogach Wiktorii siedzi przytulony mały, może półroczny kotek. Siedzi cichutko, jakby udawał, że wcale go nie ma. Jest pełen gracji. Szary tygrysek ze zgrabną, trójkątną główką, z przejmującym spojrzeniem ogromnych zielonych oczu. Te oczy są wpatrzone w Wiktorię. Widać wyraźnie, że czeka, jaka będzie jej reakcja. Nagle przeciąga się – zupełnie tak jakby chciał się zaprezentować w całej okazałości. Kotek ma prężne, szybkie, ruchy i nerwowe tiki pyszczka, z którego wystaje krzywy ząbek. Widać od razu, że jego dotychczasowe życie nie było sielanką.

Wiktoria uśmiecha się, przytula kotka, bierze go na kolana. – Jeżeli nie ucieknie przez trzy dni – będzie nasz – mówi.

Kotek mruczy, jakby chciał powiedzieć.

– oczywiście, że nie ucieknę, przecież to właśnie ciebie przez cały czas szukałem.

Trzy dni urlopu na działce. Budowa tarasu schodzi na dalszy plan, już nie jest tak ważna jak wydawało się wczoraj. Co innego jest ważne, bardzo ważne. Kotek. Nazwany przez Wiktorię Borysem. Mała ciepła, czupurna, czująca istota z bardzo niezależnym charakterem. Tylko tyle i aż tyle. Kotek, który już wie, że znalazł pana i panią, dom i miłość, znalazł swoje miejsce, swój azyl. Kotek – utrapienie i szczęście, radości i smutki, podarte firanki i zasikane buty, potłuczone wazony, gryzący, kochany skarb. Skarb, który przychodzi w nocy na poduszkę i mruczy do ucha, a potem przytula się pyszczkiem do policzka i śpi, spokojny i ufny. Ciepły, mały skarb. Skarb na najbliższych kilkanaście lat. Dlaczego tylko kilkanaście?


Powrót

Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011