Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Dobroczynność przez duże D

Panorama, lipiec 2006

Koniec maja i pierwsze dni czerwca tego roku obfitowały w Adelaide – jeśli mogę to tak określić – w Dobroczynność przez duże D.


Irena Małecka

Niektóre wydarzenia z ostatnich minionych tygodni jeszcze raz przekonały, że są wśród adelajdzkiej Polonii ludzie bardzo ofiarni, którzy zawsze chętnie służą pomocą innym. Na przykład organizują imprezy, dochód z których przeznaczony jest na szczytny cel.

Niewątpliwie do takiej grupy osób należą panie z Koła Polek, którym przewodniczy Pani Irena Małecka.

Po raz pierwszy w tym roku w Centralnym Domu Polskim panie z Koła Polek przygotowały uroczystą kolację, dochód z której przeznaczono dla dzieci chorych na białaczkę (leukemia) w Polsce. Przy pięknie nakrytych stołach zasiedli także, między innymi, konsul honorowy w Adelajdzie pan Dariusz Ross wraz z małżonką.

Skąd taki pomysł, by w tym roku wysyłać pieniądze do Polski na wspomożenie dzieci chorych i niepełnosprawnych? – zapytałam panią Irenę Małecką.

- Ależ my to robimy od początku istnienia Koła Polek!

I zawsze wysyłacie pieniądze do Polski?

- Prawie co rok.

Można wiedzieć do kogo? Na jakie konto?

- Zebrane przez nas pieniądze wysyłamy do szpitala w Warszawie, w którym przebywają dzieci chore na leukemię i inne choroby. „Panorama” już o tym informowała: zakończyłyśmy zbiórkę na potrzeby Polaków żyjących na Wschodzie - zbierałyśmy pieniądze na dzieci niechciane i bezdomne na Syberii; 3,5 tysiąca dolarów australijskich trafiło do Polaków na Kazachstanie, Białorusi i Ukrainie. W ubiegłym roku zbierałyśmy pieniądze dla dzieci niewidomych, które leczą się i uczą w Laskach pod Warszawą. Opiekujemy się też Domem dla niepełnosprawnych dzieci w Bielsku Białej...

Czy może mi Pani powiedzieć, skąd takie a nie inne adresy?

- Ludzie przysyłają do nas prośby o pomoc, a my staramy się odpowiedzieć na nie. Na przykład prośby, by wspomóc finansowo zakup protezy, na rehabilitację dzieci chorych, itp.

Czy te pieniądze trafiają na określoną fundację, czy też bezpośrednio do potrzebujących?

- I tak i tak. Do warszawskiego szpitala, w którym przebywają dzieci chore na leukemię, wysłałyśmy niedawno 2 tysiące dolarów. Ale koszty przesyłki są wysokie, dlatego wykorzystujemy każdą nadarzającą się okazję, by zawieźć te pieniądze i przekazać je bezpośrednio zainteresowanym. Właśnie jadą do Polski niektóre panie z Koła Polek, zawiozą do tego szpitala kolejne 1 300 dolarów.

Koło Polek ciężko na te fundusze pracuje...

- Nie ma nic za darmo. Dziś zorganizowałyśmy kolację. Wcześniej, na przykład, wykonałyśmy palmy wielkanocne, które sprzedałyśmy i dochód z tych palm też zasilił potrzebujących. Powszechnie wiadomo, że odwiedzamy chorych w szpitalach, hostelach, domach starców i w domach prywatnych.

To bardzo szlachetna działalność...

- Ale sił coraz mniej! Dlatego proszę młodsze panie i zachęcam, by wstępowały do Koła Polek, bo my wszystkie – jak to się mówi – jesteśmy w podeszłym wieku. Dlatego bardzo, bardzo apeluję do  pań, by wstąpiły do nas i kontynuowały naszą działalność.

Mówi Pani, że sił nie macie, ale tyle w was energii, zapału i pomysłów!

Staramy się jak możemy...

Dziękuję za rozmowę.

Lidia Mikołajewska


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011