Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012
Dziura w ścianie
Panorama, kwiecień 2006

Co słychać w Domu Polskim?


Krystyna Misiak, sekretarz Zarządu Klubu Seniora „Kombatant” w Adelaide:

— Walne zebranie Klubu Seniora „Kombatant” odbyło się we wtorek 21 lutego 2006 roku w Centralnym Domu Polskim w Adelaide, w którym każdego miesiąca spotykają się klubowicze na comiesięcznych obiadach. Zebranie miało się odbyć, jak zawsze, przed podaniem obiadu. Nasi członkowie i ustępujący Zarząd Klubu spokojnie zajmowali miejsca przy stołach przewidując, że zebranie zostanie przeprowadzone szybko i sprawnie bez jakichkolwiek spornych spraw.

Jednakże ten nastrój został zmącony, bo tuż przed rozpoczęciem zebrania miał miejsce fatalny wypadek. Jedna z naszych członkiń, spiesząc na zebranie, wjechała (dosłownie) samochodem do CDP, taranując szklane drzwi wejściowe. Samochód zatrzymał się na wewnętrznej ścianie działowej wyklejonej kafelkami z nazwiskami fundatorów. Część kafelków uległa rozbiciu. Sprawczyni i ofiara wypadku została przewieziona do szpitala - na szczęście nic groźnego jej się nie stało. Jednakże nastrój powitań i beztroski się ulotnił - wszyscy bardzo przeżywaliśmy ten wypadek. Tak więc Walne Zebranie Klubu uległo opóźnieniu...

* * *

Piotr Leśniewski, prezes Centralnego Domu Polskiego w Adelaide:

— Na pewno wszyscy wiedzą już o wypadku, kiedy 21 lutego br.  w samo południe samochód wjechał nam do środka wyrywając drzwi frontowe i wybijając dziurę w ścianie do toalet męskich. Jakimś cudem nie było ofiar, mimo że Dom wypełniony był w tym dniu nie tylko pracownikami ale i stołownikami. Cudem nie zawalił się sufit, nie wybuchła benzyna i nawet strażacy nie zalali wszystkiego pianą.  

Naturalnie Dom jest ubezpieczony i reperacje są już zaawansowane, ale też niestety straciliśmy przez tę zepsutą estetykę frontu Domu kilka rezerwacji.

Firmy wykonujące naprawy mają nader trudne zadanie. Udało im się zrobić identyczne drzwi wejściowe, załatać ścianę i pęknięcia wewnątrz toalet. Naprawa kafelków w toalecie, dywanu na froncie lub krawędzi stopnia to kwestia czasu. Najtrudniejsza jednak jest reperacja kafelków dekoracyjnych, tych z nazwiskami ofiarodawców.

Jak informuje nas pan Zygmunt Pawlak, który to organizował w roku 1978, te kafelki są produkcji angielskich firm Johnson i Richeson. Potem pojedyncze sztuki dokupował po wyprzedaży tylko z czyjegoś garażu za słone ceny. Napisy malowała złotą farbą i wypalała nieżyjąca juz koleżanka-artystka z Łotwy. Trzeba wiedzieć, że po wypaleniu glazura zmienia kolor. Dlatego rekonstrukcja ściany będzie bardzo trudna i praktycznie niemożliwym będzie uniknięcie różnic odcieni. Mamy nadzieję że żadne nazwisko nam nie przepadnie. Połamane kawałki pozbieraliśmy i wszystko, jak łamigłówkę żmudnie układała i spisywała pani Gienia Walenczykiewicz. Cały nasz zespół ma dużo z tym wszystkim załatwiania nie mówiąc o innych pracach jak konserwacja chłodzenia, dachu, przebudowa piętra itd.

Trzeba przy tym pamiętać że o wielu pracach przy infrastrukturze mało kto wie poza wykonującymi. No bo kto widział konserwacje dachu pana Alberta Walenczykiewicza albo zauważył wymieniony przez niego ostatnio cały zespół sanitarny w toalecie? Mało kto też wie o naprawie hydrauliki naszej od dawna nieczynnej maszyny do zmywania w górnej kuchni przez pana Staszka Skrzypczaka. A na swoją kolejkę czekają też zaplanowane projekty jak instalacja komputerów i telewizji dla użytku naszych gości.

A więc będzie ładnie jak kiedyś, a nawet ładniej.

Przypominamy, że osoby mające pomysły i nieco czasu na drobną pomoc albo zainteresowane włączeniem się do Arts-Klubu są zawsze mile widziane w naszej wesołej kompanii. Informacje: tel 82233884 lub 0413724226.


Piotr i Tadeusz

Fot: Zbigniew Zołoteńki


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011