Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Podkarpackie kapliczki

Panorama, listopad 2004

O polskiej wystawie fotograficznej w Australii


„Kapliczki są to rozsiane w krajobrazie polskim modlitwy ludu polskiego, rzezane w drzewie lub kute w kamieniu, materializacja uniesienia serc pobożnych”. Tak o polskich kapliczkach pisał badacz polskiej sztuki ludowej, Tadeusz Seweryn.

Wacław Turek

Wacław Turek

A Wacław Turek z Krosna uwiecznił je na fotografiach. Utrwalił w ten sposób ślady kultu, ocalił osobliwe dzieła sztuki, pokazując niepowtarzalnego ducha tych miejsc przesyconych modlitwą.

Takich kapliczek i krzyży przydrożnych, jak w Polsce, nie ma nigdzie na świecie. Znajdujemy je na rozstajach dróg, na krańcach zabudowy wsi i miasteczek, przy kościołach...

Tych kapliczek i przydrożnych krzyży najwięcej jest w południowo-wschodniej Polsce: na Podkarpaciu, w Krakowskiem, Rzeszowskiem, Tarnowskiem.

Wystawa fotogramów Wacława Turka „Podkarpackie kapliczki” trafiła do nas z Krosna na Podkarpaciu.

Zorganizowała ją w kościele na Ottoway – pod patronatem Polskiego Towarzystwa Kulturalnego – Halina Czekajło, serdeczna przyjaciółka Wacława Turka z Krosna. Wcześniej tę wystawę wcześniej podziwiali nasi rodacy w Perth. Z Adelajdy pojedzie ona do Melbourne i Sydney.

Po raz pierwszy wystawę „Podkarpackie kapliczki” zaprezentował autor dwa lata temu w Galerii Domu Polonii przy Rzeszowskim Oddziale Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Następnie obejrzano ją w Iwoniczu Zdroju, Krośnie, w Słowacji, w Bardejovskich Kupelach, Preszovie i Koszycach podczas Dni Kultury Polskiej, w Zalaegerszeg na Węgrzech w ramach wymiany kulturalnej pomiędzy miastami partnerskimi, w Muzeum Etnograficznym we Lwowie oraz w styczniu tego roku Tampere w Finlandii. Następnie wystawę podziwiali mieszkańcy Helsinek. Organizatorem helsińskiej ekspozycji była Ambasada RP w Finlandii przy współpracy Urzędu Miasta Krosna. W sierpniu wystawa trafiła do Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Organizowała ją Wspólnota Polska.

W Adelaide wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem

Ksiądz Marek Ptak, proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbe na Ottoway, który udzielił wystawie gościny, powiedział: — Ta wystawa wraca do naszych korzeni. Ludzie starsi, którzy przyjechali z tych regionów do Australii, wspominają je, cieszą się, że mogą je ponownie zobaczyć. Przecież one niewiele się zmieniły. Stoją tak od setek lat. To duchowa uczta dla tych ludzi, wspominających swoje strony. Oglądamy kapliczki murowane, rzeźbione w drzewie, metalu, wykonane ze zboża... Fotografowane w różnych porach roku. Wielu oglądało je kilkakrotnie z wielką przyjemnością. Zamawiam więc kolejną taką wystawę. Tym razem z Krakowskiego, z moich rodzinnych stron. W południowo-wschodniej Polsce jest tych kapliczek najwięcej...

„To są piękne rzeczy” – wzdychały panie oglądające tę wystawę – Zofia Kurzyniec, Helena Dubrawska, Krystyna Kołodziej, Ania Reischmidt.

Doskonale pamiętają takie kapliczki ze swojego dzieciństwa. Przyznają, że są one bardzo bliskie ich sercu. Pani Dubrawska wspomniała kapliczkę zarówno w swojej wsi w okolicach Włocławka oraz na posesji swoich rodziców, którą Niemcy już na początku wojny zniszczyli.

* * *

Halina Czekajło

Halina Czekajło, organizatorka wystawy w Adelaide, sedeczna przyjaciółka Wacława Turka

W materiałach nadesłanych przez pana Wacława Turka czytamy między innymi o „Podkarpackich wotach, czyli fotografiach żarliwości”:

— Płaszcz świętego Marcina przechowywany był jako relikwia w osobnej celi zwanej kapłą, pomieszczenie to zwano później capellą. Chór prowadził więc kapelmistrz. Stąd pochodzi także słowo dziś używane kapelan, kapłan.

Średniowieczna kapła była stosowana jako przybudówka do kościołów, ale rychło znalazła miejsce jako budowla osobna także w innych miejscach. Tak powstawały kaplice i kapliczki w polach i przy drogach, tak też, poniekąd w roli kaplic, stawiano krzyże, choć oczywiście krucyfiksy znane były jako przedmiot kultu o wiele wcześniej.

Lecz zbliżamy się do naszych czasów, zwłaszcza do epoki naszych dziadów i pradziadów. Każdy wędrowiec pochylał odkrytą głowę przed tak zwaną figurą, czyli przydrożną kapliczką lub krzyżem. Literatura i ikonografia dziewiętnastego wieku nie mogła obejść się bez tej – dziś nazywanej często – małej architektury sakralnej. Sieroty opuszczające swoje miejsce, błąkające się w poszukiwaniu służby, modliły się przed figurą o łaskę i szczęście, jakie może je spotkać przyjmując jałmużnę, czy – to marzenie wówczas – otrzymać stały kąt za posługę od świtu do zmroku.

Jan Tulik, autor tego opracowania dodaje także, że polscy powstańcy od tych figur rozpoczynali swoją tułaczkę, widzimy to choćby w obrazach Grottgera.

Kapliczki to były również miejsca, w których zbrodniarzom i... pannom źle się prowadzącym wymierzano karę. Miało to miejsce na Podkarpaciu, w okolicach Dukli.

Jednak kapliczki wznoszono przede wszystkim jako wota, błaganie o łaskę i dziękczynienie za łaski doznane. Stawiano je w polach, by chroniły płodów ziemi, by odstraszały nieczyste, złe siły. Powstawały w miejscach nieszczęść i zbrodni, ale także jako szczególny kult patronów, którzy mogli wspierać ludzi. Stąd święty Florian od pożaru, święty Nepomucen od powodzi i mostów, święta Rozalia od morowego powietrza...


Lidia Mikołajewska


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011