Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Zofia Maria  Metzger – Konopnicka

Panorama, czerwiec 2005

Poetyckie chwytanie życia i przyrody


Zofia Maria Metzger-Konopnicka

„Są ludzie jak wierzby rozchwiane,
Często wicher szarpie struny ich dusz.
Wierzba w wodę, oni wpatrzeni w nirwanę,
Owiotczali, osmętniali – bez zórz”.

„Artystom” Z.M. Metzger-Konopnicka



Kim była Zofia Maria Metzger-Konopnicka?

Jej życie było nierozerwalnie związane z poezją.

Jak mówi Ania, córka poetki „mama była osobą bardzo wrażliwą i jakby trochę zagubioną w świecie. Szukała ucieczki, schronienia w poezji”.

Zofia Maria była poetką „od zawsze” i do końca życia.

Dowiedziałam się o niej od wspólnych znajomych, a bliskich przyjaciół córki pisarki pani Anny Gracji Konopnickiej Lindbergh, mieszkającej w Adelajdzie.

Z Anią spotkałyśmy się 15 maja b.r. Data zbiegła się z imieninami jej nieżyjącej mamy, co podkreślało wyjątkowe ciepło tego spotkania. Opowiadała o matce ze wzruszeniem.

Zofia Maria – rodowe nazwisko Metzger – urodziła się 4 czerwca 1910 roku we Lwowie w rodzinie inteligenckiej. Ojciec był radcą miasta Lwowa. Matka skończyła filologię klasyczną i była nauczycielką łaciny przez 18 lat.

Po wybuchu wojny w 1939 r. cała rodzina musiała uciekać w obawie przed wywózką na Syberię.

Zofia Maria w rodzinnym Lwowie na Uniwersytecie Jana Kazimierza skończyła filologię polską. Przez pewien czas uczyła w szkole języka polskiego i historii. Jeszcze przed wojną wyszła za mąż za Romualda Balaweldera. Z tego małżeństwa urodził się syn Radosław.

Pierwszy mąż poetki był znanym pisarzem – wydał kilkanaście książek o tematyce podróżniczo-przyrodniczej. Ponieważ miał przekonania antykomunistyczne, jego książki w PRL były na indeksie.

Niestety, drogi życiowe Zofii Marii i Romualda rozeszły się.

Hieronim Konopnicki

W 1948 roku poślubiła ona Hieronima Konopnickiego herbu Jastrzębiec. Konopnicki był bratankiem męża Marii Konopnickiej – sławnej petki polskiej.

Zofia i Hieronim mieli dwie córki: Aldonę i Annę Grację – obydwie mieszkają w Adelajdzie.

Zofia Maria Konopnicka zdolności poetyckie przejawiała od wczesnego dzieciństwa. Poezja była sensem jej życia. Odzwierciedlała w niej uczucia, myśli, przeżycia, portrety bliskich, wydarzenia, miasta, z którymi zetknął ją los.

W czasie okupacji mieszkała m.in. w Przemyślu, w Warszawie. Angażowała się w działalność konspiracyjną. Dużo pomagała Żydom, uzyskiwała dla nich bezpieczne miejsca, polskie dokumenty. Lubiła poświęcać się różnym ludziom, co także przejawia się w jej twórczości.

Tematyka poezji Zofii Marii Metzger-Konopnickiej jest bardzo bogata. Pisała piękne liryki. Dużo w nich miejsca zajmuje miłość, przyroda. Niektóre wiersze mają charakter modlitewny, ale nie są to utwory typowo religijne. W niektórych wierszach można zauważyć wpływy Leopolda Staffa, Kazimierza Przerwy-Tetmajera, których jak mówi jej córka Ania, bardzo ceniła. Wśród utworów Marii Zofii jest wiele nawiązujących do przeżyć wojennych własnych i innych ludzi. Na przykład jeden z wierszy dedykowała jeńcom rosyjskim w obozie niemieckim. O wojnie pisze także m.in. w „Wiośnie wojennej”, w „Powiewie wojny”, w utworze „Patriotom polskim” i wielu innych.

W swoich strofach utrwaliła miasta, w których mieszkała, na przykład. ukochany Przemyśl, Warszawę, Legionowo-Bukowiec i wiele innych. Niektóre wiersze dedykowane są konkretnym osobom, np. córce Ani – „Moja córeczka", synowi „Synku mój”., „Na Bednarskiej” – piękna liryczna opowieść poświęcona 82-letniej staruszce, którą poetka opiekowała się w czasie wojny. W czasie okupacji powstały także wiersze jak „Artystom” i pełen zadumy nostalgicznej „Cmentarz w jesieni”.

Większość swoich utworów autorka podpisuje dwoma imionami Zofia Maria i dwoma nazwiskami Metzger – to jej panieńskie nazwisko i Konopnicka po drugim mężu. Spuścizna poetycka Zofii Marii Metzger Konopnickiej jest bardzo bogata Napisała kilkaset wierszy. Wprawdzie nie opublikowała ich zbiorów, ale też nie trzymała ich w szufladzie. Prezentowała je osobiście na wieczorkach literackich dla grona miłośników dobrej poezji.

Lata osiemdziesiąte przyniosły duże zmiany w jej życiu. Obie córki wyjechały z Polski. Zamieszkały na stałe w Australii – w Adelajdzie. Podążyła za nimi. Przyjechała do Adelajdy pod koniec 1985 roku. W dalszym ciągu pisała i zachwycała swoją poezją Polaków na spotkaniach w Centralnym Domu Polskim.

Zofia Maria Metzger Konopnicka zmarła 9 lutego 1988 r. w Adelajdzie.

Córka Ania, która była bardzo blisko związana z matką, nie rozstaje się z nią i po jej śmierci. Prochy matki przechowuje w swoim domu w bardzo oryginalnej urnie wśród kwiatów., często zapala znicz. Ania wraz z siostrą Aldoną zajęły się porządkowaniem dorobku literackiego Zofii Marii, gdyż obie zamierzają wydać zbiór poezji matczynej.

Ja, oczywiście, mogłam poznać zaledwie kilkanaście z wierszy poetki. Przyznaję, że zrobiły na mnie duże wrażenie, przede wszystkim liryzmem, nastrojowością. Czytając jedenastozwrotkowy utwór „Artystom” zwróciłam uwagę na ciekawe neologizmy, którymi poetka posługuje się np. „Owiotczali”, „srebrnoskrzącą wierzbicę”, „fujarkowym wabikrzewem”, „krzepicę”, „przeczyście”. Świadczy to o bogactwie słowotwórstwa w tej twórczości. Osobiście lubię ten właśnie rodzaj poezji, przypomina mi czarowne wiersze Leśmiana.

Aby móc coś więcej powiedzieć o całokształcie dorobku literackiego Zofii Marii Metzger Konopnickiej muszę poczekać na ich wydanie zbiorowe.

Chciałabym dodać, że córka poetki Anna Gracja Konopnicka Lindbergh jest również osobą utalentowaną – jest artystką malarką i może właśnie dlatego tak doskonale rozumiały się z matką.

O pięknych pejzażach Ani napiszemy w „Panoramie” innym razem. Tymczasem dziękuję za rozmowę, a Janowi Raubiszko za kontakt z Anną Gracją.

Jadwiga Korczyńska.

Artystom

(Warszawa, Sierpień 1941)

Są ludzie jak wierzby rozchwiane.
Często wicher szarpie struny ich dusz.
Wierzba w wodę, oni wpatrzeni w nirwanę,
Owiotczali, osmętniali, – bez zórz.

Nieraz oczy, jak wierzba warkocze
Topią w wnętrzach swych – niby w wodnej głębinie.
Srebrnoskrzącą wierzbicę zwykle woda otoczy,
Musi kochać odbicie swe w lustrzni –
Wszak wciąż przy niej płynie.

Wysmuklone w was palce listkowia
I postaci złote pręty wygięte.
Rozcudniacie ponadwodne pustkowia
Jakieś Boże instrumenty zaklęte.

Jak w was wicher listeczkami zaszepce,
To przepiękną drżyć będziecie symfonią.
Burza dzikim was szałem nie zdepce,
W górę zwichrzy – znów gałęzie się skłonią.

Rusałczanym, zwodniczym urokom
Nieraz zwabić się – nieszczęśni – dajecie,
Nim niebieskim zawierzycie obłokom.
Cóż dziwnego? – fujarkowym wabikrzewem jesteście.

Smętkiem często, łez perłami zasnuci
I tak prędko słońcem zcałowani
Być umiecie, z wszelkiej troski wyzuci,
Płomienni, jakby święci, w poświacie zakochani.

A w krainie palącego słońca –
Chyba „Lotos” jest waszym symbolem?
Serca – Lotos wciąż wszechświata ma gońca
I eteru wiążą czary zakolem.

I jak takie dziwodrzewo brać w karby?
Z wierzby dębu uczynić krzepicę?
I postawić na zsuszony grunt twardy.
Na materiał rosnąć dać dla zrąbania krwawicy?

Ująć w proste kontury twarde
Wiotkie linie wybujałe faliście? –
Będzie śmiałe, wzbudzi zachwyt, nie wzgardę
Tak, jak rośnie, w swej swobodzie przeczyście.

W mdłej gromadzie często piękne śnią duchy,
Tak pozornie słabe, trzeba im wsparcia,
Jak roślinki opieką darzyć trza kruche.
Nie widzicie wy potęgi z rozdarcia?

Jak silnymi być potrafią ci ludzie
I jak wielkim, mocnym Piękna akordem
Płonąć mogą, z przędz szarości wyzuci.
Kochaj ich tak, jak ich widzisz –
Szablon dla nich – jest morderstwo.

Zofia Maria Metzger-Konopnicka


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011