Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Równouprawnienie? No to macie!

kwiecień 2007

Przed nami Majówka. Już po raz czwarty organizuje ją doskonale znany i lubiany w Adelajdzie zespół „aPL.AUs”. Szefem zespołu jest Zygmunt Moś, z którym udało mi się umówić na rozmowę.


Udało się... bo Zygmunt jest na ogół bardzo zapracowanym człowiekiem. Szczególnie zaś ostatnio. Rozmowa przebiegła więc krótko i rzeczowo.

O waszej tegorocznej „Majówce” mówi się już od ubiegłego roku, czyli od poprzedniej „Majówki”. Trafiliście więc w dziesiątkę z tym pomysłem. W podtytule czytam, że zapraszacie na „Jesień z mamuśką”. Skąd takie stwierdzenie?

– Przecież w maju świętujemy Dzień Matki, jak można o to pytać! Dzień Matki przypada w Australii zawsze na drugą niedzielę maja, prawda? A maj w Australii to przecież jesień! Poza tym jak to brzmi dla Polaków: „Majówka” jesienią!

I ja doznałam lekkiego szoku, gdy pierwszy raz się z tym zetknęłam. Maj dla mnie to ciągle jeszcze wiosna, kwitnące kasztany, matury...

– Właśnie. Nic nie działa tak skutecznie jak coś, co szokuje, choćby w tak trywialnym temacie jak wygranie różnic czasowych pomiędzy Polską a Australią. Z uwagi na zajęte już terminy majowe w momencie organizowania pierwszej „Majówki” przyśpieszyliśmy nieco to święto na pierwszy weekend maja. Koncepcja się sprawdziła, „mamuśki” nie zaprotestowały, pomysł chwycił i tak już pozostało.

Szczerze mówiąc to ja jeszcze obchodzę Dzień Matki dwa razy, czyli po polsku (26 maja) i po australijsku (w drugą niedzielę maja)...

– A gdy 5 maja przyjdziesz na „Majówkę” to poświętujesz i trzeci raz, po „aPL.AUs”-owsku! Ależ ci dobrze!

Oj, dobrze! Wróćmy na nasze adelajdzkie podwórko...

– ...czyli do naszej „Majówki”, na której bawimy się w Domu Kopernika od godziny 19.30 do 1-szej nad ranem...

Wiem, że się do tej „Majówki” solidnie przygotowujecie, ledwo znalazłeś czas na naszą rozmowę. Co nowego na niej usłyszymy i co nowego zatańczymy?

– Wszystkiego nie zdradzę! Może tylko tyle, że przygotowujemy nowe polskie przeboje. Agata Kunc..

Kto? Pierwsze słyszę...

– Radzę przyzwyczaić się do tego nazwiska. To nowe nazwisko naszej solistki Agaty Kwiatkowskiej. Po prostu Agatka wyszła ostatnio za mąż...

Pani Agatko! Najlepsze życzenia na nowej drodze życia od „Panoramy”!

– ... Agatka zaśpiewa między innymi „Jej piosenkę o miłości”, którą wylansowali w Polsce panowie Banach i Dziun. A cały zespół, czyli Agata, Mariusz Strzelbicki i Janusz Strzelbicki oraz ja – „Monikę, dziewczynę ratownika”, wypromowaną w Polsce przez Rudi Szuberta. Ale, ale... Nie ciągnij mnie więcej za język, bo jeszcze wszystko sprzedam! A przecież należałoby, jak zwykle, zaskoczyć czymś uczestników tej zabawy. Na przykład atrakcyjnością loteryjnych nagród, wśród których mamy w tym roku między innymi odtwarzacz DVD. Nie mam więc najmniejszych wątpliwości, że na „Majówce” będzie jak zwykle świetna atmosfera. Muszę Ci coś jeszcze wyznać...

Słucham więc...

– Doszło do tego, że każdy rok rok mojego życia liczę ostatnio interwałami od imprezy do kolejnej imprezy. Głównymi akcentami roku pozostają oczywiście „Majówki” oraz bale sylwestrowe... Czasem dochodzą jeszcze inne duże imprezy jak na przykład „Miss Polonia”. Nawiasem mówiąc w tym roku z przyczyn obiektywnych nie jesteśmy w stanie skorzystać z propozycji grania na „Miss Polonia”. Bardzo żałujemy, ale nic na to nie poradzimy. Wyznam Ci, że pomimo sporej aktywności zespołu w ciągu roku i tak są pretensje do nas!

Nie rozumiem...

– Ojcowie się zdenerwowali, że o mamuśkach pamiętamy, a o nich nie!

Więc co z tym „fantem” zrobicie?

– Jesteś pierwsza, której o najnowszym naszym pomyśle wspominam. Oczywiście nikomu o tym nie powiesz! Niech sami przeczytają!

Słusznie! Chcę jednak wiedzieć coś więcej na ten temat.

– Doszliśmy do wniosku, że pretensje są w pełni uzasadnione, i że tatusiom też się coś od nas należy. Od takiego wniosku do samego pomysłu droga jest już bardzo krótka. Czy pamiętasz, kiedy obchodzimy „Dzień Ojca” w Australii?

Chyba w okolicach września...

– Zgadłaś! Otóż w tym roku właśnie z okazji Dnia Ojca, dokładnie 1 września, organizujemy pierwszą imprezę dla TATUŚKÓW! By sprawiedliwości stało się zadość – także w Domu Kopernika, i od godziny 19.30 do 1 nad ranem! Jak równouprawnienie to równouprawnienie!

Czy „mamuśki” też mogą przyjść?

– Ależ oczywiście. Są jak zwykle niezbędne. Jeśli tego nie zrobią, odwołamy imprezę!

Zapewne myślisz o jakimś motywie przewodnim tej imprezy?

– Rzeczywiście pomyślałem sobie, że sprawdzenie tzw. tężyzny fizycznej naszych adelajdzkich tatuśków nie byłoby takim najgorszym pomysłem. Będą to więc bodaj pierwsze w Adelajdzie „Ojcowskie Igry”, czyli igrzyska dla ojców na wesoło!

Intrygujesz mnie. Nie rób tajemnicy i powiedz coś więcej na ten temat!

– Wykluczone! Integralną częścią całego pomysłu jest bowiem element zaskoczenia. Im większy, tym lepiej, bo będzie weselej. A przecież o to głównie chodzi by była to zabawa na przysłowiowe sto fajerek, impreza z humorem.

Podsumujmy więc – „Majówka” dla Mamusiek i „Wrześniówka” dla Tatuśków?

– Właśnie. Świetnie to ujęłaś. I nawet nie pomyliłaś „wrześniówki” z wiśniówką! No to pod tą „Wiśniówkę”, o, przepraszam, chciałem powiedzieć „Wrześniówkę”!

Chwileczkę, najpierw skończmy tę rozmowę. Coś jeszcze z twojego podwórka?

– Owszem. W czerwcu chciałbym zaprosić czytelników „Panoramy” do Polskiego Teatru „Stary”...

Od kiedy jesteś tam aktorem, bo nic nie wiem na ten temat?

– Na szczęście dla renomy teatru – ale także i dla adelajdzkiego widza – nic takiego się nie święci. Nie, nie... Jak się tak dobrze zastanowić... Przyznaję nieskromnie, że uwiodłaś mnie tym pomysłem... Wracając jednakże do Twego pytania: pani reżyser Ewa Leśniewska poprosiła mnie o przygotowanie oprawy muzycznej do nowej sztuki wystawianej przez „Starego” pod tytułem „Zachciało się wam Kalwarii”, której premiera odbędzie już w czerwcu. Teatr „Stary” zapewne mi wybaczy, jeśli uchylę nieco rąbka tajemnicy i wyjawię, iż chodzi o sztukę współczesną, bardzo rubaszną (!) komedię obyczajową gdzieś spod Karpacia. Sztuka zapowiada się na przednią zabawę. Zawsze niezwykle sobie cenię współpracę ze „Starym”, więc i tym razem chętnie podjąłem się tego zadania. Zdradzę jeszcze, iż koncepcja muzyczna oparta jest na wykorzystaniu fragmentów piosenek jednego ze znanych zespołów polskich. Muzyka ta „komentować” będzie to, co dzieje się na scenie (oj, dzieje!). Głosów oprawie muzycznej udzielą doskonale znani aktorzy „Starego” Gosia Masiewicz, Marek Markowski, Marian Gawęda i Edek Strzelbicki. Będzie również „szczątkowo” zespół „aPL.AUs”.

Tylko szczątkowo?

– Nie pytaj bo i tak nie zdradzę... W każdym razie czegoś takiego dawno w Adelajdzie nie było!

Umieram z ciekawości. Wracając jednak do „aPL.AUs”... Sylwester?

– Oczywiście w Centralnym Domu Polskim! Stało się już tradycją, że „aPL.AUs” bawi wszystkich bez wyjątku na Balu Sylwestrowym. Zaczęliśmy cztery lata temu wspólnym występem z polskim zespołem „Bayer Full”, a od tego czasu to już jakoś dajemy sobie radę sami...

Słyszałam bardzo pochlebne opinie o ostatnim noworocznym balu w CDP, gdzie świetnie się bawiono...

– Dziękuję w imieniu całego mojego zespołu za uznanie. Oczywiście wielkie brawa należą się organizatorom Balu Sylwestrowego, w tym szczególnie Zygmuntowi Deptule. A w ogóle to bardzo nas cieszy każdy objaw uznania i pozytywnego oddźwięku ze strony uczestników naszych imprez. Dość trudno jest bowiem dogodzić naszej adelajdzkiej Polonii.

Do zobaczenia więc w maju, czerwcu, we wrześniu i w grudniu, kiedy grać i śpiewać będą Agata Kunc, Mariusz Strzelbicki, Janusz Strzelbicki i Zygmunt Moś, czyli po prostu zespół aPL.AUs.. Dziękuję za rozmowę.

– I ja dziękuję. Do zobaczenia na naszych imprezach. Zapraszamy!


Rozmawiała Lidia Mikołajewska


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011