Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Pozostały wspomnienia

Panorama, styczeń 2005

Po wielu latach znów się spotkali, tym razem bardzo uroczyście obchodząc 50-lecie


Prezes Millenium Janusz Rajkowski, burmistrz Port Adelaide-Enfield Fiona Barr \ oraz członek parlamentu stanowego Michael Atkinson

Uroczystości prowadziła młodzież.
Zapowiadała Elwira Hoppe,
śpiewały Alisia i Daniela Jędrzejczak

Byli – jak to się mówi – piękni i młodzi. Kochali taniec i śpiew... A gdy rodziły się dzieci, to do głowy im przyszło, że koniecznie muszą one poznać ojczystą mowę swoich dziadków i ojców.

Gdy chodzili gdzieś na tańce, chłopaki ściągali czapki z głów, a dziewczyny zbierały w te czapki pieniądze. — Gdzie tańce, tam czapka i zbiórka — wspomina pani Danuta Kubiak.

A wszystko dlatego, by zbudować sobie wspólny dom, własne miejsce spotkań, szkółki języka polskiego, śpiewu i tańca narodowego. Takie były ówczesne priorytety.

Dlatego w 1966 roku, na tysiąclecie państwa polskiego, własnymi rękami wybudowali sobie na Enfield dom, a właściwie salę i nazwali ją Millenium.

Wiele lat temu ówczesne dzieci, dziś dorośli ludzie, uczyli się tu języka polskiego, poznawali polskie dzieje, pieśni i tańce narodowe. — Zabawy organizowaliśmy sobie co miesiąc — wspominają Henryk Smoliński, Krystyna i Antoni Markowscy, Danuta Kubiak, Janina Gabryś, Elżbieta i Michał Ożgowie. — Wszystkie imprezy były dobre — zapewniają solennie.

Wyborów Miss Millenium nigdy nie zapomną. Tak samo organizowanych tu sylwestrów. Do tańca przygrywali im Andrew Kosta i pan Matuszewski ze swoją orkiestrą. — Wspaniale było — mówią zgodnym chórem. — Nie to co teraz, kiedy każdy siedzi w domu...

Dla byłego prezesa, pana Tadeusza Zakroczyńskiego, najważniejszy jest fakt, że za jego kadencji powstał w Millenium pierwszy w Australii Klub Seniora. Jak się prowadzi tego typu klub, podpatrywał u Australijczyków, bo oni mają długą tradycję i to umieją.

Ksiądz Marian Szablewski, gość na uroczystości, wspominał, jak to przybył do Australii w 1978 i doświadczył wielkiej życzliwości ze strony klubowiczów. Przyjęto go wspaniale i serdecznie, poparto psychicznie i finansowo. — Tak dobry początek zawsze mile się wspomina — mówi.

***

Po wielu latach znów się spotkali, tym razem bardzo uroczyście obchodząc 50-lecie. Odśpiewali hymny australijski, polski i Domu Millenium napisany przez ówczesnego prezesa pana Jerzego Smolińskiego. Jak zwykle przy takiej okazji były przemówienia i przy smacznym obiedzie wspomnienia starych dziejów. To była naprawdę piękna uroczystość, której celem było „podziękowanie i uznanie pracy przeszłym ludziom” – tak to określa prezes Domu Millenium na Enfield – pan Janusz Rajkowski.

Ówcześni piękni i młodzi postarzeli się, pochorowali, chęci odeszły. Ale nadal spotykają się, by wspólnie zjeść dobry, czyli polski, obiad, porozmawiać i... potańczyć, bo miłość do tańca im została.

— Jestem częstym gościem tego Domu i mam dla tych ludzi, którzy go budowali ogromny szacunek i uznanie — zapewnia pani Regina Boczkowska. — Spotykamy się na BBQ, dobrym jedzonku, tańczymy sobie, ktoś wypije drinka albo herbatę. Strasznie mi żal tylko, że młoda emigracja w to się nie wtrąca. Nie wiem dlaczego. Nie mają czasu, bo pracują? Ależ ci, którzy budowali dom kilkadziesiąt lat temu, też zawodowo pracowali! A mimo to znaleźli czas i siły, umieli zebrać pieniądze. Warci są oni podziękowania.

— Daj Boże, żeby nasza młodzież powróciła do domu swoich ojców — dodaje Jerzy Smoliński. — Dla kogo myśmy to robili? Przecież dla dzieci i wnuków! A tymczasem nikt się tym specjalnie nie interesuje i to jest przykre.

Pan Tadeusz Grela zauważa, że młodych nie widać nie tylko w polskich klubach, także w kościele. — Może wolą oni coś innego? — zastanawia się.

— Nie ma żadnego pomysłu na ten dom — skarży się pan Rajkowski. Prowadzi go zaledwie kilka starszych osób. A ceny utrzymania nieruchomości rosną.

— Najważniejsze jednak, że dotrwali! — pani Irena Małecka nie ma żadnych wątpliwości. — Koło Polek zawsze ich popierało i nadal popiera. Są oni bardzo pożyteczni dla Klubu Seniora, bo dobre obiady im tu gotują. Naprawdę miłe wspomnienia w tych murach pozostają...


Lidia Mikołajewska


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011