Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Od Stanisławowa do Australii


Od Stanisławowa do Australii (1)


„Australia jest częścią świata, w której zjawiska życia ziemskiego są najmniej urozmaicone; nic, nawet widok Sahary, nie dorówna rozpaczliwej monotonii krajobrazowej wnętrza Australii; ....Klimat Australii od kwietnia do października nie jest przyjemny, ale w styczniu, lutym i marcu upały dosięgają 50 stopni w cieniu, a gdy na południowo-wschodnim wybrzeżu powieje wiatr północno-zachodni atmosfera staje się tak gorąca i duszna, iż człowiekowi wydaje się, że wstąpił do przedsionków piekieł. A jakże dzikim i smutnym jest krajobraz! Nie spotkasz tu kolorów żywych, wszystko jest matowe, szare, jednostajne aż do znużenia. Zieleń traw i drzew jest szarawa lub niebieskawa bez żadnej siły; wszystko tchnie rozpaczliwą monotonią; widok eukaliptusów o liściach długich i wiszących pionowo, nie dających cienia, o korze, odrywającej się i zwieszającej strzępami, o gałęziach wikłających się rozpaczliwie we wszystkich możliwych kierunkach, o pniach, które leżą zwalone na ziemi, podsuwając umysłowi najfantastyczniejsze formy olbrzymich pająków, wężów pokręconych, krokodylów przyczajonych itp., wszystko to napawa człowieka smutkiem i znudzeniem....Nie ma pióra na opisanie tej głębokiej, śmiertelnej ciszy, jaka tu panuje. Powiadają, że człowiek, przebywający w tych pustynnych zaroślach odwyka prawie od mówienia, a często dostaje pomieszania zmysłów. Zwierzęta nawet zdają się ulegać powszechnemu milczeniu: bydło nie ryczy, nie słychać też beczenia owiec, które się tu pasą tysiącami. Tylko niekiedy śród nocnej ciszy daje się słyszeć ponure, przejmujące dreszczem wycie dzikiego psa dingo, które po niezmierzonych pustynnych równinach lub śród pierwoboru rozlega się echem „niby chór czarownic”... Owoce, jakie Europejczykowi wydawałyby się dobrymi do jedzenia nie istnieją tu prawie; nieliczne owoce tutejsze posiadają tak mało materii pożywnych, że podróżnicy, którzy zmuszeni byli przez pewien czas żywić się nimi wyłącznie umierali śmiercią głodową...”

„Geografia malownicza (Australia z Polinezją)” - z wrażeń podróżników ułożył Wacław Nałkowski, wyd. 1902, Warszawa)

Boże, dokąd my właściwie jedziemy?

...Po wylądowaniu w Melbourne zamieszkaliśmy przy ulicy Cecylii w dzielnicy Kew. Dom wydawał nam się wspaniały, chociaż każda siedziba po warunkach we Wiedniu byłaby dla nas pałacem. Nie przeszkadzało nam że był zaniedbany a dywany zniszczone i wytarte. Później dopiero dowiedzieliśmy się, że przeznaczony był do rozbiórki. W ogrodzie rosła palma daktylowa i bliżej nieznane drzewo, z którego zwisały kielichy białych mocno pachnących kwiatów; przy płocie stała magnolia o mięsistych fioletowych kwiatach, przylepionych do gołych, pozbawionych liści gałęzi. Wśród wysokiej trawy rosły dziko smukłe kalie, z jakich w Europie układało się wiązanki ślubne i pomarańczowe lilie – smolinosy.

Wprowadziliśmy się tam w 1968 roku, pod koniec australijskiej zimy; mimo to temperatura nie spadała poniżej 14-15 stopni. Wszystko było tu inne. Niebo rozświetlone inną konstelacją gwiezdną; znikła Gwiazda Polarna i Droga Mleczna, nie było Wielkiej Niedźwiedzicy, a księżyc także wyglądał inaczej i świecił jakby do góry nogami.



Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011