Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Od Stanisławowa do Australii


Od Stanisławowa do Australii (4)


Dziewczynki były samodzielne, każda miała własny klucz od domu. Po szkole odgrzewały sobie jedzenie i karmiły zwierzęta. Nie różniły się już niczym od swoich australijskich koleżanek. W zimie nosiły szare tuniki, żakiet z emblematem szkoły i filcowy kapelusz, latem – jasne sukienki w kratkę, białe rękawiczki i kapelusz ze słomki.

Między sobą mówiły swobodnie po angielsku, tylko z nami rozmawiały wyłącznie po polsku.

Marzyły o basenie kąpielowym. Któregoś dnia kupiliśmy elementy do zmontowania basenu naziemnego – 8x4 metry, i własnoręcznie ustawiliśmy go w naszym ogrodzie. Była to bardzo ciężka praca: Trzeba było idealnie zniwelować poziom ziemi i precyzyjnie połączyć wszystkie elementy. Kiedy skończyliśmy wszyscy mieli pokaleczone do krwi ręce i bolesne bąble na palcach. Korzystaliśmy z tego basenu od wczesnej wiosny do późnej jesieni – my codziennie przed wyjazdem do pracy i wieczorem przed spaniem, dziewczynki po powrocie ze szkoły. W niedziele na basenie było pełno, schodziła się młodzież.

...Po skończeniu 16 lat Joasia otrzymała obywatelstwo australijskie, a po 3 latach od naszego przyjazdu my również zostaliśmy Australijczykami...

Kiedy Joasia była już na studiach wyjechaliśmy po raz pierwszy zagranicę. Podróżowaliśmy samochodem po Europie. Przejechaliśmy Niemcy, Szwajcarię i Południową Francję, a potem zatrzymaliśmy się na Słonecznym Wybrzeżu Hiszpanii w miejscowości nadmorskiej Cambrils, gdzie obchodziliśmy naszą 22 rocznicę ślubu. W drodze powrotnej jechaliśmy przez Pireneje i najmniejsze państwo Europy – Andorę. We Francji zwiedzaliśmy fortecę w Carcasonne, Strassburg i siedzibę polskiego króla Stanisława Leszczyńskiego, księcia Lotaryngii – Nancy. Przez Luksemburg wróciliśmy do Niemiec, a stamtąd pojechaliśmy jeszcze do Pragi. Była piękna jak dawniej. Potem, tym razem jako turyści, pojechaliśmy do Wiednia. Spacerowaliśmy po wiedeńskich ulicach i piliśmy kawę u Sachera.

Znajdowaliśmy się teraz niedaleko polskiej granicy. Od Ustronia dzieliło nas tylko dwieście kilometrów, ale odległość między nami a Polską była nie do przebycia. Było to szczególnie bolesne dla Otka...

Joasia wyszła za mąż w 1980 roku. Joe urodził się w Indiach jako jeden z dziesięciorga rodzeństwa – sześć sióstr i czterech braci. W roku 1981 urodziła się nasza pierwsza wnuczka Susan, a później Jonathan i Rebecca.

Trzy lata po ślubie Joasi wyszła za mąż Oleńka. Steven urodził się w Australii, jego rodzice przyjechali z Anglii, ale pradziadkowie pochodzili gdzieś ze wschodniej Europy.

W roku 1986 przyszedł na świat syn Oleńki i Stevena – Michael, ale miedzy sobą nazywamy go Maćkiem. A w 1990 roku urodziła się nasza najmłodsza wnuczka – Stephanie.

Mieliśmy spore grono przyjaciół. Niektórzy, podobnie jak my, przyjechali z Warszawy po 1968 roku. Łączyły nas wspólne przeżycia tam i wspólna dola emigrancka tutaj. Nasze dzieci były rówieśnikami. Spotykaliśmy się regularnie i wspólnie obchodziliśmy uroczystości rodzinne: najpierw urodziny, w miarę upływu czasu zaręczyny i śluby dzieci, a po latach narodziny wnuków. Oprócz tego mieliśmy także przyjaciół z poprzednich emigracji – tych, którzy od początku naszego pobytu w Australii okazywali nam wiele życzliwości i pomocy.

W 1975 roku zmieniliśmy dom; przenieśliśmy się o 200 metrów dalej, na Hoddle Street. Dom osłonięty był od ulicy wysokim cyprysowym żywopłotem, w ogrodzie rosły drzewa paprociowe, kamelie, azalie i rododendrony. W sadzawce pluskały się złote rybki. Dom zbudowany w 1916 roku był murowany, z czerwonej cegły; miał kolorowe witraże w oknach, pokój na poddaszu i piękny kominek w salonie. W naszym nowym domu byliśmy bardzo szczęśliwi.

Tymczasem minęło 9 lat naszej działalności w St. Albans. W ciągu tego czasu przejechaliśmy tyle kilometrów ile wystarczyłoby na 6-krotne okrążenie kuli ziemskiej – dwieście czterdzieści tysięcy. Nadeszła pora, aby zamknąć ten rozdział życia. Otworzyliśmy sklep z antykami. Praca przestała być obowiązkiem, stała się przyjemnością i pozwoliła nam rozwijać nasze prywatne hobby – kolekcjonerstwo. Potem rozszerzyliśmy asortyment i obok antyków zajmowaliśmy się także importem mosiężnych akcesorii budowlanych.

Z aktywnego życia zawodowego wycofaliśmy się w 1984 roku. Zaczęliśmy podróżować po świecie. Pojechaliśmy do Indii. Kraj był bardzo ciekawy. Płynęliśmy łodzią po świętej rzece Ganges w Varanasi (dawniej Benares), zwiedzaliśmy cudowny grobowiec Taj Mahal. Spędziliśmy dwa tygodnie na pływającym pałacu z Kaszmirze na jeziorze Nagin, a potem 10 dni w Himalajach, gdzie wspinaliśmy się konno do lodowców. Odwiedziliśmy Nepal. Podziwialiśmy dziesiątki świątyń i zabytków i fotografowaliśmy szczyty Mount Everest i Anapurny.

Dwa lata później pojechaliśmy do Tajlandii Spędziliśmy 10 dni na plaży w Pataji. Zwiedzaliśmy plantacje orchidei i jeździliśmy na słoniach. Byliśmy w Hong Kongu i Singapurze.

Świat stal przed nami otworem. Mogliśmy jechać wszędzie gdzie chcieliśmy. Ale żadne skarby świata nie mogły nam kupić biletu do Stanisławowa ani Ustronia......

Znów minęło kilka lat. Nagle oczy całego świata zwróciły się ku Polsce. Po raz pierwszy w historii w kraju komunistycznym powstała masowa zorganizowana opozycja, niezależny związek zawodowy „Solidarność”, domagający się reform demokratycznych.

Komunizm pękał w szwach. Nastąpiła liberalizacja stosunków, która objęła również Polskę.

Decyzja była trudna. Przez wiele lat zapiekaliśmy w sobie żal za doznaną krzywdę. Zdążyliśmy się pogodzić z myślą, że nigdy więcej do Polski nie pojedziemy; tak samo jak mój Stanisławów - Ustroń pozostał dla Otka niedostępna ziemią niezapomnianą.

Ale teraz pokusa była zbyt silna.

Dokładnie 20 lat od wyjazdu z Warszawy, w zmieniającej się sytuacji politycznej wystąpiliśmy do Konsulatu Polskiego w Sydney o wydanie nam wizy turystycznej do Polski...



Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011