Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Biesiada poetycka z Marcelem Weylandem

listopad 2010

21 listopada bieżącego roku miłośnicy poezji mieli okazję wziąć udział w prawdziwej uczcie duchowej, jaką było spotkanie z Marcelem Weylandem, tłumaczem polskiej prozy i poezji


Marcel Weyland i recytatorzy:
Eugenia Kopacz, Zofia Gąsiorowska, Krystyna Gałązkiewicz, Jan Raubiszko, Halina Czekajło, Łucja Mrotek i Janusz Mikołajewski

Książki rozeszły się „jak ciepłe bułeczki”

Pan Weyland przetłumaczył kilka lat temu „Pana Tadeusza”, a ostatnio wydał książkę „Słowo. 200 lat poezji polskiej. The Word. 200 Years of Polish Poetry”, w której umieścił 160 wierszy polskich poetów (po polsku i angielsku) począwszy od Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, po najwybitniejszych współczesnych twórców poezji polskiej – księdza Twardowskiego, Juliana Tuwima, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Agnieszki Osieckiej i wielu innych.

„Biesiada poetycka” w Centralnym Domu Polskim była promocją tej książki, okazją do poznania i porozmawiania z jej autorem, a przede wszystkim do wysłuchania ponad dwudziestu wierszy w oryginale oraz w wersji angielskiej.

Spotkanie zostało zorganizowane przy współpracy Polskiego Towarzystwa Kulturalnego, miesięcznika „Panoramy”, „Przeglądu Australijskiego” oraz „Popołudnia Żywego Słowa”. Nad całością przygotowań czuwały Lidia Mikołajewska i Ewa Połońska, duchowo wspierane przez Anię Wiktorzak, która niestety nie mogła być obecna na spotkaniu, ale dzielnie reprezentował Ją mąż, Jacek Wiktorzak. Stroną techniczną zajęli się Ted Dudziński oraz Zygmunt Moś, który zadbał o podkład muzyczny do deklamowanych wierszy. Również podziękowania należą się pani Ewie Bartkowiak, która ugościła Marcela Weylanda i Jego Żonę oraz Piotrowi Leśniewskiemu i Zarządowi Domu Polskiego za bezpłatne udostępnienie sali. Rzadko wymieniam wszystkich zaangażowanych w przygotowanie polonijnego wydarzenia, bo łatwo jest kogoś pominąć, ale tym razem robię wyjątek, bo bez tej grupki ludzi oraz publiczności, która licznie przybyła na „Biesiadę”, do spotkania by nie doszło.

Oddzielne słowo należy się osobom, które przyjęły zaproszenie, aby czytać wybrane przez Pana Weylanda utwory w języku polskim. W książce „Słowo. 200 lat poezji polskiej” układ wierszy został tak zaprojektowany, że na jednej stronie znajduje się oryginał a na drugiej angielskie tłumaczenie, dzięki czemu tuż obok siebie są obydwie wersje.

W podobny sposób zaplanowano niedzielną „Biesiadę poetycką”. Wiersze czytane były najpierw po polsku, a następnie, przez samego tłumacza, po angielsku. Czasami deklamacje poprzedzane były krótką rozmową lub anegdotą nawiązującą do danego tłumaczenia. Marcel Weyland jest człowiekiem otwartym, pełnym humoru i bardzo łatwo nawiązuje kontakt z publicznością. Z przyjemnością też słucha się jego interpretacji tłumaczonych przez niego utworów, a za przeczytanie na koniec wiersza „Lokomotywa” otrzymał chyba największe brawa.

Ponieważ „przygoda” Marcela Weylanda z tłumaczeniem polskiej prozy i poezji zaczęła się od „Pana Tadeusza”, organizatorzy przygotowali dla gościa niespodziankę. Na rozpoczęcie „Biesiady” wystąpiła pani Krysia Gałązkiewicz, która wcielając się w postać Maryli Wereszczakówny, zachwyciła wszystkich wspaniałym monologiem opiewającym wpływ niespełnionych miłości na twórczość wieszczów.

Jak wspomniałam wcześniej, ogromne podziękowanie należą się także osobom, które zgodziły się czytać wiersze po polsku. Były to, w kolejności alfabetycznej: panie Halina Czekajło, Krystyna Gałązkiewicz, Zofia Gąsiorowska, Eugenia Kopacz, Łucja Mrotek oraz panowie Janusz Mikołajewski i Jan Raubiszko. Włożyli oni wiele serca w wykonanie swojego zadania.

Na pamiątkę spotkania w Adelaide Marcel Weyland otrzymał wazon z wygrawerowanym przez Ewę Połońską inicjałem naszego Gościa: „MW” oraz datą i miejscem spotkania. Pani Philippa Weyland otrzymała od organizatorów bukiet róż.

Każde spotkanie autorskie wiąże się z możliwością nabycia książki i otrzymania autografu. Tym razem było podobnie. Książki rozeszły się „jak ciepłe bułeczki”, ale Pan Weyland już przysłał do Adelajdy kolejne egzemplarze „Pana Tadeusza”, „Słowa. 200 lat poezji polskiej” oraz „Echoes” (poezja z Getta Warszawskiego). Są one jeszcze do nabycia w Centralnym Domu Polskim u pań Ewy Bartkowiak i Ewy Połońskiej.

Szczęściarze, którym udało się wtedy kupić chociaż jeden egzemplarz, czekali w ogonku po okolicznościowy wpis, inni mieli przyjemność zamienić kilka słów z autorem.

Bardzo miłym gestem było podarowanie przez naszych lokalnych poetów własnych książek, które Marcel Weyland przyjął z ogromną radością.

Nasuwa mi się powiedzenie: „I my tam byliśmy, wino piliśmy i zobaczyliśmy”. Wina nie piliśmy, ale upoił nas czar polskiej poezji oraz piękno jej przetłumaczenia. Dziękujemy.


Kamilla Springer


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011