Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Prawdziwe życie

sierpień 2009

Decyzję podjęłyśmy w pięć minut, a galerię otworzyłyśmy w jeden tydzień


To już, niestety, ostatnia prezentacja: wystawa akwareli Marcina Kobyłeckiego, znanego w Australii artysty zatytułowana „5 : 55”. Minęły właśnie dwa lata i galeria pod nazwą „A Room Of Her Own”, zamknęła w lipcu swoje podwoje. Wielka szkoda!

Gloria Strzelecka

Z Glorią Strzelecką – współwłaścicielką tej galerii przy Elizabeth Street na Croydon, spotykamy się w sobotnie popołudnie, by porozmawiać o planach i marzeniach tej znanej w Adelajdzie artystki, nie tylko piosenkarki także historyka sztuki.

Gdy niedawno spotkałyśmy się na Międzynarodowym Wieczorze Kolęd w parafii na Ottoway, mówiłaś mi, że jeszcze nie wiesz czy studiować będziesz wokalistykę, czy historię sztuki, a może zupełnie inny kierunek...

- Ja już skończyłam studia! Jestem historykiem sztuki. Swoją pracę magisterską poświęciłam twórczości Kathleen Sauerbier – wielkiej indywidualności, wspaniałej kobiety artystki, przedstawicielki modernizmu w sztuce.

Ależ ten czas leci! Myślałam, że spotkam studentkę Uniwersytetu Adelajdzkiego, a ja rozmawiam z jego absolwentką. Dobrze poszło?

- Świetnie. Mam wielu wspaniałych przyjaciół i znajomych ze studiów, poznałam wielu fascynujących artystów, ale najważniejsze chyba to jest to, że przy pisaniu pracy o Kathleen Sauerbier poznałam jej najbliższą rodzinę. A to się nie często zdarza. Poza tym przez dwa lata prowadziłam z przyjaciółką, która też jej historykiem sztuki, ale z inną specjalizacją, galerię A Room Of Her Own. No a teraz nadszedł czas, by pchnąć karierę zawodową trochę bardziej do przodu no i zacząć prawdziwe życie... :-)

Zanim zapytam o to „prawdziwe życie”, ciekawa jestem twojej galerii...

- Było tak: koleżanka chciała otworzyć sklep z odzieżą. Wynajęła więc pomieszczenia na Elizabeth Street w Croydon, ale na jej potrzeby sklep był za duży. Zaproponowała, że odstąpi część powierzchni, którą od sklepu oddzieli się ścianą. Zadzwoniłam więc do mojej przyjaciółki Ellie. Decyzję podjęłyśmy w pięć minut, a galerię otworzyłyśmy w jeden tydzień. Przez dwa lata istnienia tej placówki prezentowałyśmy w niej malarstwo, grafikę, rzeźbę, artystyczną biżuterię... Nie ukrywam, że forowałyśmy młodych artystów, często naszych kolegów, ale nie tylko. Bo tak w ogóle, to na samym początku ustaliłyśmy z Ellie, że będziemy właśnie młodych artystów promować, żeby jakoś ułatwić im trudny start, wejście na ten rynek, żeby mogli w swoim resume napisać później tak ważne słowa „wystawa indywidualna”. No i, oczywiście, zarobić. O artystach, oczywiście, tutaj mówię. Jako pierwszy wystawiał swoje prace Chris Town z Sydney. Wystawa tak się spodobała, że podchodzili do nas inni artyści i pytali o możliwości wystawiania. Muszę się też pochwalić, że koniecznie u nas chciała wystawiać, i wystawiała, odmawiając innym, swoje prace Lorraine Connelly – Northey, znana aborygeńska artystka, której dzieła znajdują się we wszystkich najważniejszych galeriach Australii.

Czy mogę zadać niedyskretne pytanie? Czy z prowadzenia takiej galerii da się wyżyć?

- Prowadziłam tę galerię wyłącznie z potrzeby serca i czystej przyjemności. Robiłam to, co cenię i kocham. Nie ukrywam, że chciałam się też sprawdzić w tego typu działaniu i nabrać doświadczenia. Pieniążki, owszem, zarabiałam, ale na posadzie w zupełnie innej galerii.

Czy żałujesz zatem, że A Room Of Her Own zakończyła swoją działalność?

- Ależ nie. Niczego nie żałuję. To nie koniec, to dopiero początek.

Czego?

- Prawdziwego życia! Wyjeżdżam do Nowego Jorku, by kontynuować karierę zawodową. Bardzo wysoko cenię modernizm i tam właśnie będę mogła zapoznać się z największymi zbiorami na świecie – malarstwa, rzeźby, grafiki, rysunku, architektury.

Wydaje mi się, że to fantastyczny pomysł na prawdziwe życie – jak to określasz. Serdecznie gratuluję i życzę sukcesów.

Rozmawiała Lidia Mikołajewska


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011