Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

„Otwarte Serce”, „Majówka”, czyli „aPL.AUs”

marzec 2009

Rozmowa z Zygmuntem Mosiem


Zespół „aPL.AUs” wystąpił ostatnio 15 marca 2009 na imprezie w Domu Kopernika zorganizowanej w celu pomocy pogorzelcom w stanie Victoria. Możesz krótko powiedzieć coś o tej imprezie?

– Impreza miała bardzo odpowiednią nazwę „Otwarte serce”. Duszą całego przedsięwzięcia była Wala Grant. To dzięki niej impreza doszła do skutku. Dzięki jej inicjatywie dołożyliśmy – mówię o wszystkich uczestnikach imprezy: gościach i wykonawcach – kolejne fundusze na rzecz pomocy dla poszkodowanych w Victorii. Nie muszę dodawać, że impreza była w swych intencjach bardzo szlachetna. Szkoda tylko, że zgromadziła ona stosunkowo niewielu widzów. Liczyliśmy na znacznie więcej. Ale i tak organizatorzy zebrali bodaj niemal 2 tysiące australijskich dolarów na fundusz pomocy pogorzelcom. Nie znam precyzyjnej cyfry. W tej sprawie najlepiej zwrócić się bezpośrednio do organizatorów.

Uczestnicy imprezy „Otwarte serce”

Możesz powiedzieć coś na temat wykonawców?

– Była bardzo sympatyczna grupa młodych wykonawców z Polskiego Kościoła Chrześcijańskiego. Byli bracia Stirrat, Tolly Lewan, orkiestra Jana Klisia, chór „Polanki”. Młodziutka Nicola Grant podbiła serca publiczności swoim wdziękiem. Zaprezentował się również Polski Teatr Stary. Nie obyło się bez rewelacyjnego śpiewu Wali Grant (z towarzyszeniem pianistki Cecylii Koprowskiej). W sumie więc były recytacje, śpiew, popisy instrumentalne. No i był zespół „aPL.AUs”, którego występ kończył obie części imprezy. Całość prowadziła sprawnie i z wielkim wdziękiem Marysia Hock.

Dziękuję bardzo. Jak już rozmawiamy to... znowu zbliża się maj! I to milowymi krokami. Nie powinnam więc powtarzać, że jeśli maj, to i „Majówka” z zespołem „aPL.AUs”. Tradycja bowiem zobowiązuje. Ciekawe, czym „aPL.AUs” tym razem nas zaskoczy...

– Najpierw uspokoję wszystkich naszych zwolenników, że nie zamierzamy zrezygnować ze sprawdzonych już elementów naszej zabawy, a więc dobrej muzyki, śpiewu, znanych oraz całkiem nowych przebojów, humoru, świetnej atmosfery, bardzo atrakcyjnej loterii fantowej. To już tradycja, więc nie wypada odwracać się do niej plecami, tym bardziej że sprawdziła się ona już wielokrotnie. A więc nie można się tutaj zawieść. Nasi stali bywalcy wiedzą, na co mogą liczyć, to im odpowiada, i dlatego mamy zawsze wspaniałą frekwencję. Dziękujemy wszystkim naszym stałym zwolennikom za to, że nam corocznie ufają i nie zawodzą nas pod względem frekwencji.

A ja uporczywie ponawiam pytanie: czy macie coś w zanadrzu co można by nazwać niespodzianką?

Zygmunt Moś – aPl.AUs

Mariusz Strzelbicki – aPl.AUs

Janusz Strzelbicki – aPl.AUs

– Skoro nalegasz, to zdradzę naszą dość szeroko już rozpropagowaną w Adelajdzie tajemnicę. Swoją drogą to bardzo ciekawe, jak szybko rozchodzą się nieoficjalne wiadomości... Mamy nową solistkę...

Dlaczego tak często zmieniacie solistki?

– Na ogół wynika to po prostu ze względów osobistych. Niełatwo jest bowiem pogodzić wymagania związane ze współpracą z zespołem z jednej strony a codziennym życiem rodzinnym i zawodowym z drugiej. Szczególnie jeśli dochodzą do tego obowiązki rodzicielskie. Wtedy niestety nasze drogi się rozchodzą bo okazuje się, że dalsza współpraca zespołu z daną solistką jest już niemożliwa. Przystępujemy więc wtedy do kolejnej akcji poszukiwania kogoś nowego, mającego zapał, chęć i talent by z nami współpracować.

I znowu kogoś znaleźliście? Ktoś nowy?

– I tak, i nie.

Nie rozumiem...

– Tak, bo jest to ktoś, kto zastąpi naszą byłą solistkę Danuśkę Bartak. Nie, bo powinienem wspomnieć, że z tą osobą już kiedyś współpracowaliśmy. Było to bardzo dawno i bardzo krótko, więc sądzę, że niewiele osób kogoś takiego pamięta...

Zdradź więc o kogo chodzi.

– Mam na myśli dobrze znaną w adelajdzkim świecie muzycznym Basię Poynter. Dla niektórych kojarzy się ona bardziej ze swym panieńskim nazwiskiem – Czerniakiewicz. Pod takim nazwiskiem występowała kiedyś z nami. Teraz jest to już inne nazwisko, więc w tym sensie mamy zupełnie nową solistkę!

Możesz powiedzieć coś bliższego o niej tym wszystkim, którym nie jest ona jeszcze znana?

– Z przyjemnością. Brała ona udział ostatnio w kilku konkursach, na przykład w „My Mum Rocks” w serii „Australian Idol”, gdzie znalazła się w w pierwszej dziesiątce. W konkursie Triple M Radio Station była w pierwszej trójce na szansę zaśpiewania australijskiego hymnu podczas naszego Tour Down Under. Śpiewała też z powodzeniem w lokalnych pubach z zespołami rockowymi. Wystarczy?

Może coś bardziej osobistego?

– Jest mamą dwóch wspaniałych chłopaków, z których jest bardzo dumna. Łączy pracę zawodową z obowiązkami małżeńskimi oraz rodzicielskimi, co czasem stanowi dla niej pewien problem. Jednak zdecydowała się na współpracę z nami. Dodam, że bardzo się cieszymy z tej decyzji. Myślę również, że odczucie jest obopólne – u Basi też widzę ogromny zapał i chęć do nowej przygody muzycznej. Na jej nowy debiut z zespołem „aPL.AUs” zapraszam już teraz wszystkich na najbliższą „Majówkę”. Zostanie ona wtedy oficjalnie przedstawiona wszystkim uczestnikom zabawy. Gwarantuję, że nikt – absolutnie nikt! – nie zawiedzie się na Basi. My też przystępujemy z nowym wigorem do kolejnego poszerzania naszego repertuaru.

Przyznaję więc, że szykujecie niespodziankę dużego kalibru. Podaj więc jeszcze kilka szczegółów dotyczących tegorocznej „Majówki ”.

– „Majówka VI” – tak, to już szósty raz bawimy sie na „Majówce”! – odbędzie się tradycyjnie w pierwszą sobotę maja, co w tym roku wypada 2 maja. Miejsce też tradycyjne: Dom Kopernika. Po resztę szczegółów odsyłam wszystkich chętnych do naszych ulotek, które rozprowadzimy w kwietniu, jak również zapraszam czytelników „Przeglądu Australijskiego” do zajrzenia na stronę www.australink.pl do działu „Polonia”, gdzie jest do obejrzenia plakat.

Od kiedy można kupować bilety?

– Od zaraz. Bilety są gotowe i jeśli opierać się na doświadczeniach lat ubiegłych to trzeba się będzie pośpieszyć z ich nabyciem. Naprawdę może ich zabraknąć... Już się rozchodzą w szybkim tempie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Lidia Mikołajewska

Fot. Barbara Moś

Fotografia pierwsza: Orkiestra Jana Klisia


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011