Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Rzeźbienie szkła

maj 2008

...rzeczywistość ma także swoje kolorowe barwy, których chętnie używam. W rzeczywistości i w przenośni


Ewa Połońska

Na rozmowę z Ewą Połońską o jej twórczości artystycznej, czyli o... „rzeźbieniu szkła” umówiłam się w Centralnym Domu Polskim tuż przed Dniem Matki, który w Australii wypada w drugą niedzielę maja. Ewa była bardzo zaaferowana. Projektowała wystrój sali. Wiadomo, że musi być prosto i elegancko, czyli gustownie.

Ewa Połońska jest w grupie wolontariuszy tego Domu i część swojego czasu poświęca tu na działalność społeczną.

– Dbam o estetykę wnętrz – mówi.

Faktycznie. Centralny Dom Polski, który w tym roku obchodzi swoje 35-lecie, wydaje się większy i przestronniejszy. Ściany nabrały kolorów, wszędzie pojaśniało. – Najważniejszą jednak pracą, jaką tu wykonałam, i nadal to robię, jest restauracja ściany po wypadku, który wydarzył się dwa lata temu – dodaje Ewa Połońska.

„Zdarzło się 21 lutego 2006 roku, kiedy w samo południe samochód wjechał do środka wyrywając drzwi frontowe i wybijając dziurę w ścianie do toalet męskich. Jakimś cudem nie było ofiar, mimo że Dom wypełniony był w tym dniu nie tylko pracownikami ale i stołownikami. Cudem nie zawalił się sufit, nie wybuchła benzyna i nawet strażacy nie zalali wszystkiego pianą – pisał na łamach „Panoramy” Piotr Leśniewski. – Firmy wykonujące naprawy mają nader trudne zadanie. Udało im się zrobić identyczne drzwi wejściowe, załatać ścianę i pęknięcia wewnątrz toalet. Naprawa kafelków w toalecie, dywanu na froncie lub krawędzi stopnia to kwestia czasu. Najtrudniejsza jednak jest reperacja kafelków dekoracyjnych, tych z nazwiskami ofiarodawców. Jak informuje nas pan Zygmunt Pawlak, który to organizował w roku 1978, te kafelki są produkcji angielskich firm Johnson i Richeson. Potem pojedyncze sztuki dokupował po wyprzedaży tylko z czyjegoś garażu za słone ceny. Napisy malowała złotą farbą i wypalała nieżyjąca juz koleżanka-artystka z Łotwy. Trzeba wiedzieć, że po wypaleniu glazura zmienia kolor. Dlatego rekonstrukcja ściany będzie bardzo trudna i praktycznie niemożliwym będzie uniknięcie różnic odcieni. Mamy nadzieję że żadne nazwisko nam nie przepadnie. Połamane kawałki pozbieraliśmy i wszystko, jak łamigłówkę żmudnie układała i spisywała pani Gienia Walenczykiewicz (...)”

Dziś ściana Domu na wprost głównego wejścia prezentuje się naprawdę szykownie. Dzięki Ewie Połońskiej właśnie, która uzupełnia wszystkie brakujące kafelki dekoracyjne z nazwiskami ofiarodawców. Każde imię i nazwisko Ewa cierpliwie wypisuje złoconymi literami. Kafelki są świetnie dopasowane do ocalałej części ściany. Każdy szczegół jest wysmakowany.

Jesteś znaną w polonijnym środowisku artystką, która – jeśli mogę to tak określić – rzeźbi w... szkle. Twoje prace znane są w prestiżowych galeriach i w wielkich centrach handlowych. Jak to się zaczęło?

– Mieszkam w Australii od dwudziestu lat. Tak więc większą część życia spędziłam w Polsce. Uczyłam się w Pomaturalnym Studium Rzemiosł Artystycznych we Wrocławiu. Wyspecjalizowałam się w projektowaniu wnętrz, dlatego pracowałam jako projektantka wnętrz i dekoratorka w filii wrocławskiego „Dolmelu” w Jeleniej Górze. Ten zawód wykonywałam później także w Hucie Szkła Kryształowego „Julia”. Tam miałam okazję poznania pracy grawerów rzeźbiących w krysztale. Tak mi się to zajęcie spodobało, że nauczyłam się „grawerki”. Zdałam – zgodnie z ówczesnymi wymogami – specjalne egzaminy przed komisją zakładową. I tak zostałam dopuszczona do bardzo odpowiedzialnej pracy, czyli rzeźbienia kryształów.

Doskonale pamiętam jak znane i cenione były te kryształy w wielu krajach świata.

– Zamówienia na ręcznie grawerowane wazony i puchary i inne kryształowe cudeńka szły z całej niemal Europy. Pamiętam wiele swoich prac, wśród nich te, którą wykonywaliśmy na specjalne zamówienie Austriaków, Anglików czy Szwedów. Na przykład zdobiłam szklaneczki scenami z polowania, bo Austriacy takie obrazki myśliwskie bardzo lubią. Anglicy gustowali w zdobionych paterach owocowych. Szwedzi lubili duże wazony, które „ilustrowałam” scenami myśliwskimi, legendarnym duchem gór i innymi mitami...

Okazuje się teraz, że grawerowanie to świetny zawód, który uprawiać można także za granicą?

– Tak, masz rację Lidia. Ze znalezieniem pracy nie miałam kłopotów, bo sama ją sobie zorganizowałam! Ale zanim to nastąpiło, w Adelajdzie ukończyłam kurs menadżerski i uczyłam się nowych technik grawerskich. Najpierw utworzyłam firmę pod nazwą „Crystal Craft”, a następnie „Crystal Engraving”. Gdy już nabrałam pewności, przeniosłam swoje prace do nowootwartego centrum handlowego The Myer Centre. Tu pokazałam klientom piękno ręcznie rzeźbionego szkła. The Myer Centre znajduje się w samym środku adelajdzkiej metropolii, więc klientów i zainteresowanych „jak to się robi” nigdy nie brakowało. Zebrałam wtedy mnóstwo pochwał i zamówień. Moje szkło ręcznie grawerowane wystawiałam również na King William Street. Demonstrowałam grawerkę także w innych centrach handlowych. Nie tylko u Myera, także w David Johns, czy Mikasa Crystal. Firmy zapraszają mnie do swoich centrów by nie tylko demonstrować rzeźbienie w szkle, ale również po to, by „od ręki” grawerować klientom szklane przedmioty zakupione z okazji Dnia Matki, Bożego Narodzenia i wielu innych okazji i świąt.

Twoje artystyczne umiejętności okazały się na australijskim rynku unikatowe. Piękno ręcznie rzeźbionego szkła na całym świecie wzbudza zachwyt. „Hand made” we współczesnym świecie, w każdej niemal dziedzinie, jest w ogromnej cenie.

– Dlatego z przyjemnością uczestniczę w różnych wystawach artystycznych i biorę udział w konkursach. Te konkursy to między innymi coroczny „Waterhouse Award”. Moje prace można spotkać w „The Greenhill Gallery”, gdzie mam swoją ekspozycję. Dzięki temu utrzymuję również stałe kontakty z australijskimi artystami z różnych dziedzin sztuki.

Podobno otrzymujesz także zamówienia rządowe...

– ...to unikatowe, pojedyncze egzemplarze, które wykonuję na zamówienie australijskich polityków oraz australijskich i międzynarodowychi firm.

Jak tworzysz na takie zamówienie?

– Mam zawsze kilka projektów do wyboru i przedstawiam swoje propozycje. Tak długo to trwa, aż zamawiający się na coś zdecyduje.

Gdy rysownikowi kreska się nie uda, zawsze może ją poprawić. Gdy zarysujesz szkło ostrym diamentowym narzędziem, naprawienie błędu jest niemożliwe. Jak tworzysz?

– Najpierw wykonuję projekt pucharu, wazonu, kielicha... i krytycznie się temu przyglądam. Tu wszystko musi „grać”! Każda kreska musi znaleźć się na właściwym miejscu.

Gdzie tworzysz?

– W domu urządziłam odpowiednie studio. Nie tylko graweruję w szkle i krysztale, także w metalu. Na święta Bożego Narodzenia maluję i graweruję ozdoby choinkowe.

Chyba jesteś dzieckiem szczęścia!

– Powiem tobie szczerze, że czasami było mi ciężko, gdy musiałam pokonać trudności, których początki na emigracji nikomu nie szczędzą. Jeśli jednak ma się ochotę i nadzieję, to można wszystko zrobić... Bo rzeczywistość ma także swoje kolorowe barwy, których chętnie używam. W rzeczywistości i w przenośni.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych artystycznych sukcesów.

Rozmawiała Lidia Mikołajewska


GALERIA SZKŁA EWY POŁOŃSKIEJ


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011