Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

„aPL.AUs” - mały jubileusz

luty 2008

Zygmunt Moś: - Stało się to już tradycją na naszych imprezach, że po prostu usta same składają się do śpiewania, a nogi do tańczenia...


Zygmunt Moś

Danuśka Bartak

Mariusz Strzelbicki

Wkrótce maj, a jak powszechnie w Adelajdzie wiadomo miesiąc ten od kilku już lat kojarzy się nieuchronnie z „Majówką” i Polskim Zespołem Muzycznym „aPL.AUs”. Majówka wrosła już bardzo mocno w adelajdzki pejzaż wydarzeń, o których się mówi dużo i dobrze....

- Dziękuję za to, że pamiętasz i trzymasz rękę na tzw. pulsie wszystkiego, co się dzieje i będzie działo w Adelajdzie. Wyobraź sobie, że na nasze imprezy zaczynają przyjeżdżać ludzie z innych stanów! Oczywiście mam na myśli nasze australijskie, a nie te Zjednoczone... Mamy już pierwsze telefony w tej sprawie z Perth i z Melbourne. O miejscowych rozmowach już nie wspomnę...

Skoro – jak mówisz – trzymam rękę na pulsie, to wypada mi przypomnieć, że pora już na mały jubileusz!

- Naprawdę?! A mnie się wydaje się, że wczoraj zaledwie zaczynaliśmy tę imprezę... Czy tobie również ten czas tak błyskawicznie leci? Bo mnie coraz szybciej... Pięć lat minęło... Chyba dociągniemy szczęśliwie do małego jubileuszu, jak to ładnie nazwałaś. Czasu już niewiele. Widzę, że mam tyle jeszcze do zrobienia, a tu nie starcza dnia ani często zarwanych nocy, by nadążyć.

To dobry znak. Nie masz czasu na nudę. Ale do rzeczy, czyli do „Majówki” numer 5. Zacznij od szczegółów organizacyjnych.

- Masz rację. Otóż tegoroczna „Majówka” przypada tradycyjnie już w pierwszą sobotę maja. W tym roku wypada to 3 Maja - przez duże M! - bo to data ogromnie wielkiego jubileuszu. Przy tej okazji także naszego – nieporównywalnie mniejszego i mikroskopijnie mniej ważnego. Nie wiem, czy nie powinniśmy z tej okazji wystąpić w strojach historycznych? Oczywiście żartuję. Na pewno podczas tej imprezy będziemy mieli okazję, by o tym wielkim jubileuszu przez duże „M” wspomnieć.

Co nowego przygotowujesz na jubileuszową „Majówkę?

- Muszę Cię rozczarować. Po prostu oznajmiam, że będzie po staremu. To znaczy wszystko to, co sprawiło, że impreza „chwyciła”. A więc będzie niepowtarzalna „majówkowa” atmosfera, będzie wesoło, będzie dużo tańca i dobrej muzyki. Zorganizujemy jak zwykle loterię z atrakcyjnymi nagrodami. Kuchnia „Domu Kopernika” przygotuje polskie dania, które wprawdzie uszczkną trochę z zawartości portfela, ale niewątpliwie wspomogą kalorycznie nadszarpnięte fizycznym wysiłkiem siły tańczących. Można więc powiedzieć, że będzie to zabawa z dopingiem, tyle że w postaci posiłku, a więc bezpiecznym i legalnym.

Jeśli zaś pytasz o repertuar zespołu „aPL.AUs”, to gwarantuję i tobie, i wszystkim uczestnikom „Majówki”, że będzie sporo muzycznych nowości polskich i innych. I tu maleńka uwaga, a właściwie przeprosiny. Tych wszystkich, których ewentualnie rozczarujemy, bardzo serdecznie z góry przepraszamy.

A za co?

- Podczas naszych imprez stali bywalcy proszą nas o zagranie jakiegoś ulubionego przez nich utworu, który graliśmy na jakiejś innej imprezie. Staramy się spełniać takie życzenia, ale nie zawsze jest to możliwe. Gdyby tak było, to zawsze gralibyśmy te same piosenki w imię tego, że się najbardziej komuś podobają! Lub jeszcze inny scenariusz: gralibyśmy o kilka godzin dłużej, bo po prostu czasu na te życzenia nie starcza. Żadne z tych rozwiązań oczywiście nie wchodzi w rachubę, ponieważ musimy mieć czas na nowy repertuar. Te nowe piosenki, taką mam nadzieję, też się spodobają. Znaczna ich część trafi zapewne na ciągle weryfikowaną listę ulubionych faworytów.

I jeszcze jedna uwaga: naszym potencjalnym „majówkowym” sponsorom sugerujemy skontaktować się z nami jak najprędzej w tej sprawie.

Niezwykle serdecznie zapraszam na „Majówkę” i radzę z całego serca zatroszczyć się o bilety bardzo wcześnie. W ubiegłym roku nie wszyscy chętni zdążyli – były rozczarowania z tego powodu. Poza tym sprawa bardzo praktyczna – im wcześniej kupi się bilet, tym większy wybór miejsca na Sali.

Stało się publiczną tajemnicą, że miniony „Sylwester” w Domu Polskim z waszym udziałem należał do bardzo udanych imprez. Możesz powiedzieć kilka słów na ten temat?

- Z przyjemnością. Było wspaniale, choć bardzo uciążliwie. Wspaniale, bo była pełniusieńka sala, a parkiet był praktycznie cały czas zapełniony tańczącymi. Były jak zwykle wspaniałe dekoracje sali oraz wystrój stołów – zasługa organizatorów balu, a głównie Zygmunta i Grażyny Deptułów. Zespół „aPL.AUs” postarał się oczywiście o to, by nikomu nie zabrakło okazji do tańca. Można też było pośpiewać w rytm ulubionych polskich – i nie tylko – melodii. Stało się to już tradycją na naszych imprezach, że po prostu usta same składają się do śpiewania, a nogi do tańczenia...

Było też uciążliwie, i to dla wszystkich. Przy takiej temperaturze nocnej oraz takiej ilości uczestników na sali klimatyzatory po prostu nie nadążały z chłodzeniem. Oznaczało to w praktyce że na przykład my – zespół „aPL.AUs” – dosłownie spływaliśmy potem podczas imprezy. Będąc na scenie mieliśmy bowiem o te dwa-trzy stopnie wyższą temperaturę niż na poziomie parkietu. Wynik wysiłku fizycznego, pracy sprzętu, świateł oraz praw fizyki: im wyżej w zamkniętym pomieszczeniu, tym cieplej. Gdyby nie uprzejmość Danusi Najnert, która użyczyła nam swoich prywatnych wiatraków pracujących pełną parą z obu stron sceny nie wiem, czy zdołalibyśmy dotrwać do końca imprezy. Dzięki temu to nam się udało, choć były momenty zwątpienia...

Janusz Strzelbicki

Sylwester 2007/2008 w Centralnym Domu Polskim

Zespół aPL.AUs i Agata Kunc

Wystąpiliście z nową solistką...

- Tak mogą twierdzić ci, którzy na naszych imprezach nie bywają lub są na nich bardzo rzadko. Z Danuśką Bartak – bo o niej właśnie mowa – współpracujemy od kilku lat. Niestety, Danuśka dość rzadko z nami występuje z uwagi na okoliczności natury osobistej. Tym razem mogła z nami wystąpić. Mam zresztą nadzieję, że będzie to mogła w przyszłości robić znacznie częściej.

Zebrała bardzo pochlebne opinie od uczestników balu...

- Istotnie, doszły do nas liczne entuzjastyczne głosy na ten temat. Cieszy nas to, jak i oczywiście każda wzmianka o nas – zespole „aPL.AUs” - jeśli tylko zupełnym przypadkiem okaże się, że jest to uwaga pozytywna!

Z tym „przypadkiem” to chyba przesadzasz. Czego jak czego, ale na brak pochwał zespól chyba nie może narzekać...

- Istotnie, z fałszywą skromnością ujawnię ci, że staliśmy się w pewnym sensie ulubieńcami adelajdzkiej publiczności. Tak to przynajmniej wygląda z naszej perspektywy. I nie próbuj mnie namawiać, bym tę perspektywę zmienił!

Nie mam najmniejszego zamiaru. Tylko nie spoczywajcie na laurach!

- To nam absolutnie nie grozi. Pracujemy pełną parą nad poszerzaniem repertuaru. Do każdej imprezy przygotowujemy się bardzo solidnie. Staje się to – szczególnie dla mnie osobiście - pracą na pełny etat. Jak żona Basia jeszcze ze mną wytrzymuje pod jednym dachem pozostaje jej słodką tajemnicą... Bardzo jej jestem wdzięczny za wszystko. Zresztą jest ona dla zespołu nieocenioną pomocą: pomaga w organizacji imprez, jest szefem organizacyjnym i łącznikiem pomiędzy zespołem a publicznością podczas każdej imprezy, krytykuje i chwali, nosi sprzęt, przygotowuje stroje, nagrywa video, robi zdjęcia, sprząta salę po imprezie, podaje napoje i przekąski podczas prób muzycznych u nas w domu itd. Słowem robi wszystko to, co aktualnie jest potrzebne. Jednym słowem jest inspiracją i główną przyczyną tego, że się jeszcze w to bawimy. Nie namówiliśmy jej jeszcze tylko do grania i śpiewania. Ale może i na to przyjdzie kiedyś kolej...

Pozazdrościć takiego współpracownika. A plany zespołu na przyszłość?

- Mamy bardzo zajętą drugą połowę tego roku. W perspektywie kilka poważnych imprez, z których na czoło wysuwają się nasze własne „Ojcowskie Igry II” w pierwszą sobotę września oraz – mogę to już oficjalnie ujawnić – kolejny „Sylwester” w Domu Polskim. Ale o tym może innym razem, dobrze?

Dobrze. A więc do następnego!

Rozmawiała Lidia Mikołajewska


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011