Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Niezwykła kolekcja

styczeń 2010

Zbigniew Sołtysik: – Żyję historią i dla historii


W Skarżysku Kamiennej od wielu lat mieszka pan Zbigniew Sołtysik, który sam o sobie mówi: - „żyję historią i dla historii”. Jest on kolekcjonerem licznych pamiątek z czasów I i II wojny światowej. Wśród eksponatów zobaczyć też można ryngrafy powstańców śląskich, jak też stolik pamiętający epokę stanisławowską. Wiele ze wspomnianych pamiątek pan Zbigniew musi kupić, a wspomaga go w tej inicjatywie Lech Kacmar z Adelajdy.

Zbigniew Sołtysik

Hebanowy zegar z XIX wieku wygrywający Mazurek Dąbrowskiego

Biurko z czasów stanisławowskich

Niewielkie mieszkanie pana Zbigniewa Sołtysika od lat jest namiastką prawdziwego muzeum. Są w nim nagromadzone pamiątki, które mimo upływu lat, stanowią nieoszacowaną wartość historyczną.

– Już od najmłodszych lat, pasjonowałem się historią. Zbierałem wówczas stare monety i znaczki pamiętające II wojnę światową. Gdy odbywałem dalekie podróże w celu zakupu starej monety lub znaczka, natrafiałem okazyjnie na inne eksponaty z naszej historii i natychmiast stawałem się ich nabywcą. Tak więc moje zbiory szybko się powiększały, a ja ze zwykłego kolekcjonera znaczków stałem się kustoszem mojego domowego muzeum – mówi z uśmiechem Zbigniew Sołtysik.

– Wśród zbiorów w mieszkaniu pana Zbigniewa są też liczne olejne obrazy przedstawiające na przykład sąd ostateczny oraz ważniejsze budowle znajdujące w naszym kraju. Nie można też obojętnie przejść obok kolejnego eksponatu, jakim są buty kawalerzystów marszałka Piłsudskiego, a w centralnym miejscu domowego muzeum pana Zbyszka znajduje się pokojowy kredens pamiętający rabację galicyjską w 1846 roku – dopowiada Lech Kacmar.

– Odkąd zacząłem nabywać pamiątki stanowiące bogaty materiał merytoryczny naszej polskiej historii, moje życie przybrało inną formę. Moi koledzy każdy odłożony grosz, przeznaczają na zakup mebli lub inwestują go na giełdzie. Dla mnie wartość przedstawiają jedynie dawne przedmioty, które były niegdyś własnością dziś nie żyjących już ludzi. Niejednokrotnie były one świadkami tragedii ich poprzednich właścicieli, jak też i naszej narodowej historii – wtrąca skarżyski kolekcjoner.

Wiele z tych pamiątek pan Zbyszek przywoził z dalekich zakątków Polski. Gdyby nie pomoc jego kolegów i przyjaciół, z pewnością nigdy nie stałby się ich posiadaczem.

– Pamiętam jak pojechałem na Podlasie w celu poszukania broni białej, należącej do III Pułku Szwoleżerów Mazowieckich imienia Jana Kozietulskiego. Prowadząc rozliczne wykopaliska, natrafiłem na mapy, według których dotarłem do zapomnianej przez wszystkich studni, gdzie ukryty był osiemnastowieczny kredens z kawaleryjską bronią białą. Ponieważ należę do Klubu Odkrywców, stałem się prawnym właścicielem tegoż eksponatu. Moi koledzy wynajęli dużą furgonetkę transportową, a także pomogli mi przy dość skomplikowanym załadunku – z uśmiechem dopowiada rozmówca.

– Każdy eksponat w domu pana Sołtysika, posiada szczegółowy opis, zawierający informacje skąd on pochodzi, jakie było jego pierwotne przeznaczenie oraz do kogo on niegdyś należał – dopowiada Lech Kacmar.

– Nie zawsze uda mi się szczegółowo ustalić przeszłość moich eksponatów. Ale większa ich część, posiada tak zwane metryczki. Każda szabla i bagnet znajdujące się w moim domu mają ustalony przeze mnie model, czyli tak zwany wzór, a także ustaliłem prawdopodobny rok jego powstania. Niekiedy udaje mi się ustalić w jakim pułku wspomniane szable lub bagnety były wyposażeniem polskiego żołnierza – mówi Sołtysik.

Wszystkie te znaleziska, są dla skarżyskiego kolekcjonera bardzo cenne. Ale niektóre z nich, mają dla niego największą wartość.

– Moje eksponaty stanowią dla mnie nieoszacowany wprost dokument historyczny. Ale wśród nich są i takie, które są mi szczególnie drogie. Jest to szabla ułańska, wzór 34, której właścicielem był niegdyś Onufry Pacholczyk, legionista marszałka Piłsudskiego, mieszkający w początkach XX stulecia w moim rodzinnym mieście. Do najcenniejszych pamiątek, należą też stare i podniszczone już fotografie, które przedstawiają mord polskich oficerów pod Komorowem, dokonany przez czerwonoarmistów, w roku 1920, w czasie pamiętnego Cudu nad Wisłą. Właśnie te zdjęcia stanowią dla mnie pewnego rodzaju sacrum – zapewnia pan Zbyszek.

Aby zatem pooddychać atmosferą minionych dni, można zobaczyć domowe muzeum Zbigniewa Sołtysika, które jest dla miłośników historii, prawdziwą oazą minionych lat.


Ewa Michałowska-Walkiewicz

Rozmowę z panem Lechem Kacmarem z Adelajdy przeprowadziłam za pomocą skypa.


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011