Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Żeby po nas coś zostało...

sierpień 2009

35 lat Australian-Polish Arts Society


Lucyna Urbaniak

Grzegorz Koterski i Lucyna Urbaniak

Basia i Robert Bartnik

Co tu dużo mówić, starzejemy się. I jeśli nie pomyślelibyśmy o wydaniu opracowania o polskiej działalności artystycznej w Południowej Australii, to nikt by za nas tego nie zrobił i wszystko by przepadło – Pani Lucyna Urbaniak nie ma wątpliwości. – To pamiątka po nas – dodaje – gdy my odejdziemy pozostaną po nas nasze rzeźby, obrazy, porcelana i tkaniny ręcznie malowane, kartki świąteczne... To wszystko, co przez lata tworzyliśmy, a wiele naszych prac znajduje się dziś w australijskich domach.

W taki sposób Lucyna Urbaniak odpowiedziała na pytanie skąd i dlaczego wziął się pomysł opracowania „History of the Australian-Polish Arts Society of South Australia”?

Opracowanie dotyczy 35-letniej działalności Australian-Polish Arts Society, na czele którego stoi obecnie Pani Lucyna. Przed 35 laty założyli je Leszek Dankowski oraz siostry Irena i Czesława Starmach.

Pomysł był przedni, więc szybko odnalazła siebie grupa Polaków, mieszkańców Adelajdy – artystów amatorów i profesjonalistów – którzy pragnęli nie tylko tworzyć w domowych pieleszach, ale także wystawiać swoje obrazy, rzeźby, rysunki... Wszyscy, którzy potrafią malować, rzeźbić, lepić, wykuwać z kamienia, czy też obojętnie co potrafią tworzyć... - wszyscy byli zaproszeni do Stowarzyszenia, które powstało 3 maja 1974 roku. Jego oficjalna nazwa brzmiała: Związek Artystów Sztuk Pięknych im. Bohaterów Armii Krajowej w Południowej Australii, by po dwóch latach przekształcić się w Związek Artystów Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Południowej Australii.

W prostym i zwięzłym statucie Związku czytam w punkcie 4, że „przynajmniej raz w roku Związek urządzi wystawę”, a w punkcie 6, że „jeśli członek Związku będzie chory lub umrze, Zarząd powinien być zaraz powiadomiony. Chorego trzeba odwiedzić, a delegacja musi być na pogrzebie.”

Historia tego Stowarzyszenia liczy sobie 148 stron kredowego papieru. Znajdujemy tu między innymi informacje dotyczące jego powstania, teksty pierwszych regulaminów i odezw do „Drogich Rodaków”, rozmaite sprawozdania, czarno-białe i kolorowe zdjęcia wykonywane podczas spotkań, imprez towarzyskich, wernisaży w Domu Kopernika i w Millenium, w ogrodzie u Luci Urbaniak, na festiwalach Pol Art, na polskich Dożynkach... Na łamach tego opracowania znajdziemy recenzje pióra Jana Cieślińskiego, Władysławy Jadczak, Jadwigi Korczyńskiej, która pisała między innymi o inicjatywie Luci Urbaniak, by spieszyć z pomocą „Heart Fundation”. Dowiemy się nie tylko o akcjach charytatywnych, także o rozmaitych konkursach organizowanych przez naszych adelajdzkich artystów (na przykład dla dzieci), dyplomy uznania i podziękowania ze strony władz stanowych Południowej Australii, itp.

Bardzo ważną częścią tego opracowania są krótkie notki o niektórych artystach (ci którzy się zgłosili wyrażając tym samym swoją zgodę) oraz reprodukcje wybranych prac. Prezentują się kolejno: Czesława Starmach Jakubowska, Irena Starmach Sroczyńska, Krystyna Andrecka, Lucyna Urbaniak, Gita Kokoschko, Lidia Groblicka, Krystyna de Bué, Tadeusz Murawski, Stefania Sobolewska, Andrzej Duda, Witold Wiechuła, Krystyna Bartnik, Tomo Leš, Basia Górawska, Grzegorz Koterski i zmarła niedawno Ewa Ławniczak.

W stopce redakcyjnej czytam, że tekst napisała Czesława Jakubowska, wydały zaś Gita Kokoschko, Lucy Jakubowska i Irena Sroczyńska. Tłumaczenia na język angielski i opracowanie graficzne dokonał Robert Bartnik.

.Robert jest uczniem Christian Brothers College. Ten młody chłopiec, choć urodzony już w Australii, pięknie włada językiem polskim. To niewątpliwa zasługa rodziców, przede wszystkim mamy, Krystyny Bartnik, która również jest członkiem Australian-Polish Arts Society i prezentuje w tym opracowaniu trzy swoje obrazy. – Dwa lata zajęła mi ta praca – przyznaje Robert. – Gdy tłumaczyłem tekst z języka polskiego na angielski, miałem okazję zapoznać się z polską twórczością artystyczną w Południowej Australii. Muszę przyznać, że mnie zafascynowała. Ja w ogóle interesuję się malarstwem i w szkole zgłębiam tajniki sztuki religijnej. A poza tym interesuję się historią. Po skończeniu szkoły średniej zamierzam studiować prawo i dyplomację.

Takie plany na życie ma młody, bardzo sympatyczny i wszechstronnie utalentowany chłopiec, Robert Bartnik, który opracował komputerowo „History of the Australian-Polish Arts Society of South Australia”.

Pierwsze egzemplarze rozeszły się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Już wiadomo, że trzeba wydać kolejny nakład, aby każdy mógł go sobie kupić. Nie tylko dla siebie, także dla swoich najbliższych w Polsce albo rozsianych po całym świecie.

.

Lidia Mikołajewska


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011