Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Piórem, Pędzlem i...

Czterej panowie i wiersze

Przegląd Australijski, październik 2006

To wspólne dzieło – wiersze na podkładzie muzycznym - zostało docenione ostatnio na Polonijnym Festiwalu Multimedialnym „Polskie Ojczyzny 2006” w Częstochowie


„Gdzie dwóch się zgadza, tam i trzeci korzysta” – takie przysłowie ukuła na Pulsie Polonii red. Ernestyna Skurjat-Kozek. Bardzo mi się to powiedzenie podoba, bo jakże jest prawdziwe, choć – na pierwszy rzut oka – do nas Polaków niezbyt przystające. A jednak....

Działo się na linii Adelaide – Sydney, oj działo! Skorzystało na tym nie trzech, a czterech nawet panów. Owocem tego „dziania się” jest płyta z 33 wierszami Krzysztofa Deji.

  • Krzysztof Deja – napisał wiersze. To adelajdzki poeta i prozaik, autor blogu na naszym Australinku, redaktor w prasie polonijnej w Australii. Właśnie równolegle ukazała się na rynku jego powieść pt. „W kolejce do raju”.
  • Andrzej Siedlecki wiersze recytuje. To znakomity aktor z Sydney, który prowadzi na Macquarie University trzyletnie, korespondencyjne, jedyne w Australii studia języka polskiego, polskiej literatury i teatru. Pracuje także nad zmodernizowaniem programu języka polskiego na tym Uniwersytecie.
  • Robert Wolf z Adelaide opracował podkład muzyczny. Robert jest znanym w Adelaide muzykiem-wiolonczelistą, kompozytorem, działaczem społecznym, którego zawsze można spotkać na konkursie Młodych Talentów, bo zasiada w jury albo na Międzynarodowych Wieczorach Kolęd – gdy prezentuje swoje najnowsze kompozycje.
  • Andrzej Strzelecki – reżyser dźwięku. Także związany z konkursem Młodych Talentów i Międzynarodowych Wieczorów Kolęd organizowanych w parafii św. Maksymiliana Kolbe na Ottoway. Od końca lat 60-tych i aż do 80-tych (praktycznie do wyjazdu do Australii) pracował w przemyśle muzycznym, z różnymi znanymi zespołami muzycznymi. Z wykształcenia jest elektronikiem i w Australii pracuje w swoim zawodzie. Jest również inżynierem dźwięku, hobbystą, który wykorzystuje swoje umiejętności także w adelajdzkim radiu EBI FM. Jest ojcem Glorii, znanej adelajdzkiej piosenkarki.

To wspólne dzieło – wiersze na podkładzie muzycznym – zostało docenione ostatnio na Polonijnym Festiwalu Multimedialnym „Polskie Ojczyzny 2006” w Częstochowie, gdzie pod patronatem prezydentów Rzeczypospolitej Polskiej: prof. Lecha Kaczyńskiego i Ryszarda Kaczorowskiego, rozstrzygnięto konkurs dla twórców profesjonalnych i amatorów z całego świata, zajmujących się problematyką Polonii i Polaków zamieszkujących poza granicami kraju.

Krzysztof Deja

Andrzej Siedlecki

Robert Wolf

Andrzej Strzelecki

Wydanie tomiku poezji – to marzenie chyba każdego poety, który pragnie, by ze swoją poezją dotrzeć w ten sposób do najszerszego czytelnika. Ty tymczasem wydałeś je na CD...

Krzysztof Deja: – Nie jestem „chory” na tomik poezji, bo już swoje wiersze w druku widziałem. Moja liryka od lat ukazywała się w Polsce i w pismach polonijnych. Trzy lata temu zostałem laureatem ogólnopolskiego konkursu poetyckiego „Nasz czas”. Nagrodzone wiersze znalazły się w almanachu zatytułowanym „W blasku księżyca”. Poza tym publikowałem je w zbiorku „Na progu wiosny” oraz w Almanachu ARTEM. Dwa lata temu zostałem laureatem pierwszej nagrody w konkursie poetyckim, wiersze opublikowano w almanachu „Bezgadzia planeta”. Może właśnie dlatego zamarzyło mi się, by moich wierszy można było po prostu posłuchać siedząc sobie wygodnie w fotelu, pięknie recytowanych, w doskonałej oprawie muzycznej. I to marzenie mi się spełniło przy udziale Andrzeja Siedleckiego, Roberta Wolfa i Andrzeja Strzeleckiego.

Bardzo proszę, opowiedzcie panowie jak to się zaczęło?

Andrzej Siedlecki: – Było tak. Po prezentacji sztuki Jana Pawła II w Adelajdzie, podszedł do mnie w zakrystii miły Pan, powiedział, że pisze wiersze i zapytał, czy mógłbym je nagrać. Skojarzyłem, że kiedyś dane mi było przeczytać wiersz Krzysztofa „Przemijanie” w radio SBS. Interpretacja bardzo mu się podobała, więc chciałby żebym z nim współpracował. Poprosiłem więc o przesłanie wierszy.

Robert Wolf: – Krzysztof zadzwonił także do mnie z propozycją napisania muzyki do tych wierszy. Najpierw poprosiłem o skrypt. Nie trzeba mnie było specjalnie namawiać, bo wiersze Krzysztofa spodobały mi się. Zgodziłem się więc na skomponowanie muzyki do nich. Szczerze mówiąc sam pomysł wydania wierszy w ten sposób wydał mi się interesujący. W sumie trwało to około czterech miesięcy, bo najpierw Andrzej musiał nagrać te wiersze na CD i przysłać je do Adelaide...

Andrzej Siedlecki: – Tak, upłynęło trochę czasu, dlatego czekałeś. Czytałem te wiersze kilkakrotnie, by „wgryźć się” w tematy każdego z nich. Konsultowałem z Krzysztofem moje rozumienie tekstu, znaczenia, mając już pewną propozycję interpretacji. Chciałem jak najwierniej oddać znaczenia jakie sugerował poeta a jednocześnie dodać coś od siebie. Byłem tu bardziej „zniewolony” niż to bywa w wypadku, gdy poeta już nie może kontrolować interpretacji i aktor ma większą wolność w podejściu do tekstu. Ale przede wszystkim chciałem być służebny w stosunku do tekstu poety. Zresztą takie jest zadanie aktora – przekazać jak najwierniej przesłanie autora. Telefoniczne konsultacje z Krzysztofem przynosiły mi potrzebne informacje, karmiły moją wyobraźnię i były przyjemnością procesu twórczego. Krzysztof zresztą aprobował moje sugestie i był tak delikatny w dawaniu informacji, że pozostawiał mi w tym wolność, nie „zamykał” mnie autorytatywnością sądu. Miał chyba do mnie zaufanie i to było bardzo ważne.

Robert Wolf: – Ja też miałem sporo szczęścia, chociaż – muszę przyznać – Krzysztof wtrącał się w proces twórczy. Ja to rozumiałem, w końcu to jego wiersze, a więc jakby część jego samego. Myślę jednak, że mieliśmy jednak dużo szczęścia, niejako przez przypadek, a polegało ono na tym, że nasz poziom wrażliwości jest w dużym stopniu podobny. W sumie nie było żadnych konfliktów na tym tle. Raczej wspólne pomysły.

Andrzej Strzelecki: – Ze mną było podobnie. Krzysztof skontaktował się ze mną i opowiedział o swoich wierszach i pomyśle. Rozmawiałem także z Robertem na ten temat i doszliśmy do wniosku, że można spróbować. Czegoś takiego jeszcze nie robiliśmy.

Panie Andrzeju, na czym to „wgryzanie się” w poezję Krzysztofa polegało?

Andrzej Siedlecki: – Kiedyś napisałem Krzysztofowi, że jest w jego poezji i ludzkie ciepło, i przemijanie, zrozumienie ludzkich słabostek, refleksja, zachwyt, i radość, i zagubienie, chęć trwania pomimo wszystko i bycie sobą, brak pozy... Wszystko jest bardzo osobiste... I taka jest chyba poezja... To płynie z „wnętrza”. Lubiłem nad tymi wierszami pracować. Zresztą, to jest tak w tym zawodzie – gdy zdarza się, że jakiś tekst od razu nie „podchodzi”, nie czuję go, nie czuję, że to jest „moje” pomaga tu psychotechnika i ciągła praca nad tekstem, aż tekst ten zostanie przyswojony i stanie powoli moim tekstem. To taki akt personalizacji tekstu, utożsamiania się z sytuacją zakreśloną przez autora. Im dłużej się nad tym pracuje, tym bardziej „wchodzi się” w sytuację poetycką i zaczyna się człowiek z tekstem zaprzyjaźniać, a przyjaźnimy się, bo coś już polubiliśmy. W tym przypadku było inaczej. Ja te wiersze po prostu lubiłem.

Jak długo trwała pana praca nad wierszami Krzysztofa, na czym ona polegała?

Andrzej Siedlecki: – Czytałem te wiersze i czytałem, o różnej porze dnia. Odkładałem na jakiś czas i znów do nich powracałem. Nie liczyłem spędzonych godzin, ale powiedziałem Krzysztofowi, że potrzebuję czasu i jak poczuję, że jestem gotowy i „dojrzeję” do nagrania, to dopiero wtedy zamówię studio. Krzysztof świadomy procesu, nie poganiał mnie. Pozwolił mi na komfort „dojrzewania” bez stawiania limitu i to było słuszne. To była bardzo przyjemna współpraca.

Tak więc wiersze zostały przeczytane...

Robert Wolf: – ...wtedy dopiero przystąpiłem do komponowania. Najpierw... ciąłem wiersze na mniejsze kawałki, dodawałem przestrzeń i pogłos. To jest proces dość skomplikowany i trudny do opisania. Muzyka ma swój własny rytm i wiersz ma swój własny rytm. Trzeba było to wszystko tak poprzesuwać, żeby te rytmy zgodziły się ze sobą. Zarówno tekst jak i muzyka muszą się logicznie zaczynać i logicznie skończyć. Kulminacje muszą się uzupełniać. I jeszcze jedno jest naprawdę bardzo ważne: muzyka nie może odciągać uwagi od tekstu! Jakże łatwo jest stracić wyczucie proporcji...

Andrzej Strzelecki: – W moje ręce, w zasadzie, dostał się już gotowy materiał, który trzeba było tylko gdzieniegdzie „skleić”, wyrównać poziomy nagrań. Tak więc moja praca była bardziej techniczna, niż twórcza. W trójkę, tzn. ja, Robert i Krzysztof, mieliśmy chyba ze dwa spotkania. W zasadzie konsultowałem się z Robertem.

To chyba nie był dla was problem, bo przecież współpracujecie ze sobą od wielu już lat?

Andrzej Strzelecki: – I sporo razem zrobiliśmy. To już samo za siebie mówi. Zawsze pracuje nam się dobrze.

Przypuszczam, że wasza praca nad wierszami Krzysztofa nie była łatwa, bo to poezja bardzo różnorodna. Są wśród nich zapewne wiersze łatwiejsze i trudniejsze, zarówno do przeczytania jak i do skomponowania muzyki?

Robert Wolf: – Najłatwiejsze dla mnie były wiersze, które określiłbym jako ilustracyjne, np. „Stacja”,”Wyprawy”, „Kołysanka”, „Burza”. Trzeba było tylko wytworzyć muzyką odpowiedni nastrój – stacji kolejowej, przestrzeni kosmicznej, itp. Trudniejsze zaś – wiersze filozoficzne.

Andrzej Siedlecki: – A ja obawiałem się – przyznaję – że dodanie muzyki i praca na odległość mogą się nie sprawdzić i moją interpretację oraz znaczenia tekstów muzyka może zniekształcić lub ich należycie nie podbudować. Okazało się, że moje obawy były nieuzasadnione i współpraca z Robertem Wolfem – opracowanie muzyczne i Andrzejem Strzeleckim – nagranie dźwiękowe, dwoma profesjonalistami przyniosła znakomite rezultaty i zaowocowała nagrodą. Słyszę, że nasze nagranie podoba się i to jest źródłem satysfakcji.. Nie spodziewałem się takiego odbioru.

Krzysztof Deja: – A ja od początku wierzyłem w to przedsięwzięcie, bo zaangażowali się w to odpowiedni ludzie. Dlatego też tyle serca w realizację tego projektu włożyłem.

A gdy płyta była już gotowa, pojechałeś z nią do Polski?

Krzysztof Deja: – To prawda. Prezentowałem tę płytę w Polsce i widziałem że robiła duże wrażenie na słuchaczach.

Czy mogę więc zapytać o plany na przyszłość?

Krzysztof Deja: – Plany na przyszłość? W pracy twórczej trudno planować... Mam nadzieję, że kiedyś powstanie kolejne takie nagranie, które być może zatytułuję „Wiersze nr 2”. Koniecznie w tym samym składzie! Jednocześnie chciałbym podziękować kolegom-artystom za pracę nad pierwszym wspólnym projektem. A tak w ogóle to chciałbym umieć przekonać rodaków, że nie samym chlebem człowiek żyje i sztuka jest nam tak samo do życia potrzebna.

Andrzej Siedlecki:– Plany? Ten najważniejszy – to modernizacja programu języka polskiego na Uniwersytecie. Potem dokończenie i czyszczenie mojej książki (jedną już napisałem, także pewien podręcznik, obie na prywatne zamówienia), i druga książka... i trzecia... mam bardzo dużo planów. Męczy mnie obsesja czasu, którego coraz mniej, i muszę coraz bardziej selektywnie podchodzić do wszystkich propozycji. No i czekam z utęsknieniem na urlop! Chciałbym coś poczytać, także dla siebie.

Robert Wolf: – Ja również planuję cos napisać. Jestem pod wpływem Krzysztofa i jego poezji, ale w moim przypadku będzie to raczej proza. Może powieść? Kto wie, może Krzysztof napisze do tego muzykę? Taka nieoczekiwana zamiana miejscami...

Dziękuję panom za rozmowę Już na zakończenie muszę wrócić do jej początku, bo nie zadałam autorowi „sakramentalnego” pytania: jak powstawały te wiersze?

Krzysztof Deja: – Wena nachodzi mnie w najmniej oczekiwanym miejscu i czasie... piszę głównie pod wpływem nastroju i forma ma tu znaczenie drugorzędne. Klimat wewnętrzny jest dla mnie czymś co tworzy szkielet utworu, w mniej lub bardziej wykrystalizowanej formie. Dopiero później zaglądam do mych wierszy i dopracowuję je pod względem formy. Oczywiście, to nie codzienność... poezja to nie chleb powszedni... poetą się bywa... A wracając do wierszy przedstawionych na płycie, powstały one na przestrzeni ośmiu lat. Jest to część twórczości która reprezentuje moje zainteresowania, mój sposób widzenia świata.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w kolejnym przedsięwzięciu.

Rozmawiała Lidia Mikołajewska


Posłuchaj wybranych wierszy on-line

Jeśli Twój internet jest zbyt powolny, najpierw ściągnij do swojego komputera:


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011