Myśli pustynne

Po co ja tu przyszłam na ten pomost
piekieł i nieb skutych kajdanami grzechu
gdzie w objęciach wieczności drży horyzont
i życie ucieka w niebieskich welonach
fatamorgany

czego szukam wśród zgarbiałych głazów
strudzonych wiekiem, porytych łzami
prastarego nieba
gdzie świat omszałych jaszczurowężów
zmartwychwstaje
i widma z preaborygeńskich snów
bezszelestnie się snują

na co czekam w martwej ciszy pyłu
zwolnionej z jarzma powrotów dni i nocy
zwolnionych popiołem uwarstwionych krzywd
mruczących szantami pogrzebanych

stoję na spękanej bólem starców ziemi
schłostanej żółtym biczem sklepienia
zsyłającego ogień unicestwienia
i płomień narodzin zamarłemu życiu

błądzę bezdrożami cieni czasu niepoliczalności
patrzę w mity istnienia zatrzymane
w marzeniach
gdzieś daleko w nieokreślonej przestrzeni
gonią stracone godziny ludzie


Wróć do artykułu