Burza w Sydney

Nagle, wszystko zawirowało!
Wiosna, lato, jesień, zima
w jedną się zlało porę.

Gorąco buchnęło powiewem,
gałęzie i ciemność uderzyły w ziemię.

Mewy schowały się w skał zagłębienie,
fale morskie odebrały oddech rybom.

Deszcz zaczął smagać batami,
zalewać strugami,
wiatr rwał okiennice
zagłuszając żywioł.

I nagle... cisza...
wszystko się skończyło
jak jakieś przedstawienie...
i znowu światło słońca
wróciło na Ziemię.


Wróć do spisu wierszy