Czekamy na wieloryby

Zimowe łagodne światło słońca
kołysze się lekko na falach oceanu.
Na nagim zielonym wzgórzu stoimy
- ze sto osób - wpatrzeni w spokojne wody
czekając z lornetkami na biały pióropusz.

Na ciemnej powierzchni Pacyfiku
zaledwie kilka jasnych łódeczek tu i tam.
Na brzegu dzieci liżą lody gapiąc się
na nas czując napięcie oczekiwania
wszystkich ludzi zwróconych na południe.
W oddali pojawia się biała fontanna.

Dmucha! Dmucha! Taaam! Ich grzbiety
i płetwy ogonowe otwierają głębinę
pomiędzy nami nieskończoność ewolucji
nasza zdrada ich krwi - ta odległość ta bliskość.
(....................)


Wróć do artykułu