Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Piórem, Pędzlem i...

25 lat Teatru Ottoway

Przegląd Australijski, październik 2006

„Teatr Ottoway. Jubileusz. 25 lat” – to tytuł książki poświęconej pracy artystycznej teatru, który powstał w 1980 roku. Jej autorką jest Teresa Wilkans, która mieszka w Adelaide od dwudziestu ośmiu lat.


25 lat działalności Teatru Ottoway – to prawie 350 osób, które się z tym teatrem zetknęły, na krótko albo na długie lata. Ponad 200 z nich to aktorzy – profesjonaliści i amatorzy. Wszyscy oni „zmieścili się” na 286 stronach książki – dokumentu „Teatr Ottoway. Jubileusz. 25 lat”.

– Opisałam dzieje tego teatru i jego zespół. Książka ilustrowana jest 350 kolorowymi fotografiami obrazującymi występy naszych artystów na scenie w rozmaitych sztukach. Opisałam każdą z tych sztuk – w sumie dwadzieścia dramatów, oratoriów, spektakli słowno-muzycznych, komedia, kabaret – mówi Teresa Wilkans.

Teresa i Bronek Wilkansowie

Ksiądz dr Marian Szablewski i jego aktorki

Zespól Teatru Ottoway

„Gałązka Rozmarynu”

„Gałązka Rozmarynu”

„Mesjasz przyszedł”

„Misterium Christi”

Z książki dowiadujemy się między innymi, że teatr rozwinął swoje skrzydła wraz z napływem tzw. emigracji solidarnościowej, która w dziejach australijskiej Polonii stanowiła drugą wielką falą emigracyjną z Polski. Te pierwszą było pokolenie wojenne.

Jak powszechnie wiadomo, w tzw. solidarnościowej emigracji sprzed dwudziestu kilku lat na kontynent australijski przybyli także ludzie wykształceni i fachowcy prezentujący umiejętności w wielu dziedzinach, także teatralnych i filmowych. Wśród nich na przykład Joanna Kosiek, absolwentka Wydziału Reżyserii i Teatru Lalek w Pradze, która w naszym teatrze była projektantką, aktorką i charakteryzatorką. Jolanta Brucko-Stempkowska, profesjonalna charakteryzatorka z Polski, która wykonywała te usługi także dla teatrów adelajdzkich. Cecylia Koprowska, pianistka. Ireneusz Lasocki – filolog i muzyk, znany w naszym środowisku także jako dyrygent chóru „Cantores”, Teresa Podemska-Abt, filolog, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, pracowała nad adaptacją językową niektórych scenariuszy teatralnych. Jerzy Felczyński, aktor scen polskich, który występował w Ottoway gościnnie. Krzysztof Kurzyniec – fotograf teatralny i reklamowy. Andrzej Ganczarczyk – kamerzysta i montażysta.

To właśnie w tym teatrze, którym kieruje i reżyseruje ksiądz dr Marian Szablewski, skupiła się część adelajdzkiej Polonii, tej starej i tej nowej, grupa miłośników sztuki scenicznej, która pragnęła zachować na antypodach polski język i jego kulturę. Ksiądz Szablewski potrafił zjednać sobie także młodzież urodzoną już w Australii, wśród niej siostry Alicja i Daniela Jędrzejczak, studentki wokalistyki w Adelaide, które swoimi występami uświetniają także inne uroczystości i spotkania. Do tego teatru trafili także Marian Gawęda – reżyser i aktor Teatru Starego w Adelaide, Jolanta Kozak – absolwentka Szkoły Muzycznej w Londynie...

Praca zespołu księdza Szablewskiego została doceniona nie tylko w Adelaide. Występowali również w Melbourne, Geelong, w Canberze, w Sydney. Adaptowano te sztuki na język filmowy i nagrywano na taśmach VHS, a teraz DVD. W ten sposób docierają one do widzów w Brisbane i Perth, do ośrodków kultury polskiej w Kanadzie, USA i Wielkiej Brytanii.

Profesjonalnie zrealizowany film „Od rozpaczy do nadziei” brał udział w Festiwalu Filmowym w Adelaide. Ten film zdobył także trzecią nagrodę, w kategorii filmów fabularnych, w Międzynarodowym Katolickim Festiwalu Filmów i Multimediów w Niepokalanowie. Tam również tryptyk (na podstawie Biblii i „Poematu Boga-Człowieka” włoskiej wizjonerki Marii Valtorta), zrealizowany we współpracy z chórem polonijnym „Cantores” pod batutą Ireneusza Lasockiego i orkiestrą symfoniczną w Adelaide: „Misterium Christi”, „Mesjasz przyszedł” i „Zmartwychwstanie”, a ponadto „Kościuszko pod Racławicami” i „Śladami pierwszych Zmartwychwstańców” – nagrodzono wyróżnieniami. Trzy spośród tych sztuk uhonorował ówczesny prezydent Warszawy – Lech Kaczyński. Teatr Ottoway pokazywał swoje sztuki także na Festiwalu Kultury Polonijnej POL-ART, na „Dożynkach” w Adelaide i na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Religijnych.

Ostatnio trafiły one też na Polonijny Festiwal Multimedialny „Polskie Ojczyzny 2006” w Częstochowie, na którym nagrodzono „Gałązkę Rozmarynu”, „Od rozpaczy do nadziei” oraz „Jeszcze Polska nie umarła”.

* * *

Dorobek Teatru Ottoway jest imponujący. Ciekawa więc jestem, jak długo pracowałaś nad książką, w której zawarłaś wszystkie dokonania księdza dr. Mariana Szablewskiego i Jego zespołu z ćwierćwiecza działalności?

– Prawie trzy lata temu – na prośbę księdza Mariana – zaczęłam myśleć nad tym, żeby taką rzecz napisać i niczego nie uronić z naszej polonijnej historii. Potem przez dwa lata pracowałam nad nią bardzo intensywnie, by jak najszybciej trafiła do zainteresowanych. Czasami było mi trudno, bo nie jestem zawodową aktorką i pisarką. Zaczęłam więc od studiowania literatury o tematyce teatralnej, od odgrzebywania swoich własnych notatek dotyczących poszczególnych sztuk. Widziałam je wszystkie, bo najpierw byłam wiernym widzem tego teatru, a przez ostatnich kilka lat intensywnie w nim pracowałam. Zadebiutowałam w 1992 roku w filmie „Od rozpaczy do nadziei”. Teatr jest mi bardzo bliski, a tematyka teatru Ottoway szczególnie bliska ze względu na wartości jakie pielęgnuje i zawiera w swoich treściach. To wartości chrześcijańskie i patriotyczne, miłość Boga i Ojczyzny. Taką właśnie tematykę podejmuje w teatrze ksiądz Marian Szablewski, i to mi odpowiada.

Czy twoja książka jest dokumentem?

– Raczej tak. To swego rodzaju dokument pracy twórczej Teatru Ottoway. Dla mnie ważne było, żeby chronologicznie przedstawić jego 25-letnie dzieje. Studiowałam dokumenty, wszelkie zapiski związane z pracą teatralną, które ksiądz Marian mi udostępnił. Najpierw starałam się wszystko to dobrze przemyśleć, by zrozumieć. Ostrożnie podchodziłam do tematu. Pragnęłam, by wypadło to dobrze, a więc logicznie, wyraźnie, by zrozumiał to każdy mój przyszły czytelnik, dla którego przecież pisałam. Chciałam, żeby książka była żywa, żeby miała wydźwięk emocjonalny, nie tylko historyczny. Wprowadzałam więc wątki wspomnień ludzi, którzy do dziś grają na scenie. A także wiele fotografii obrazujących ich pracę na deskach teatru.

Należało chyba dotrzeć do wszystkich osób, które ten teatr tworzyły?

– Starałam się jak potrafiłam. Apelowałam o wspomnienia i zdjęcia przy każdej okazji, także na próbach. Mój mąż Bronek, który w teatrze gra i zajmuje się scenografią, prosił, by każdy kto zetknął się z pracą artystyczną tego teatru, spisał swoje wspomnienia, swoje przeżycia, przejścia nie tylko na scenie ale i za kulisami. Ta książka to nasz wspólny dorobek – Bronka i mój, bo razem zbieraliśmy te materiały przez wiele miesięcy. Następnie merytorycznie je opracowałam, a mąż stworzył szatę graficzną książki, która już doczekała się dwóch wydań. Pierwsze w nakładzie 42 egzemplarzy, drugie – 300.

A czy przyjaciele ze sceny chętnie dzielili się swoimi wspomnieniami?

Ach, różnie to bywało! Często podchodzili do naszych propozycji bardzo nieśmiało i trochę nieufnie. Chyba dlatego, że nie zdawali sobie sprawy co z tego będzie, jaki będzie wynik naszych poczynań.

Być może niektórzy teraz tego żałują. Powiedziałaś, że było ci trudno, bo nie jesteś zawodową aktorką i pisarką, ale przecież doświadczenia w pisaniu ci nie brakuje?

– Samo pisanie w ojczystym języku nie sprawia mi trudności, a życie teatralne nie jest mi obce od najmłodszych szkolnych lat. Jako była wieloletnia nauczycielka maturalnego programu języka polskiego w Australii przyzwyczajona jestem do stałej czy sporadycznej korespondencji z czasopismami polonijnymi i różnymi formami twórczej pracy artystycznej. W czasach pracy pedagogicznej pisałam wiele artykułów o swoich doświadczeniach zawodowych do polonijnego przewodnika metodycznego wydawanego na UMCS w Lublinie pt. „Wisełka”, czasopisma fundacji im. Stanisława Goniewicza pt. Rota. Pisałam też do filadelfijskiego „Promyka”, nie mówiąc już o współpracy z prasą polonijną w Australii i z miesięcznikami wydawanymi w Adelaide („Słowo Polskie” i „Panorama”). Jestem też redaktorką programów radiowych w Adelaide na EBI FM oraz PBA FM.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.
Premiery Teatru Ottoway
  • 1981 – Dzień gniewu – dramat R. Brandstaettera
  • 1982 – 1983 – Invincibili patriae – teatr poezji
  • 1983 – Pokutnik z Osjaku – oratorium R. Brandstaettera
  • 1983 – Odsiecz wiedeńska – spektakl słowno-muzyczny
  • 1984-1985 – Odnowiciel – dramat J. Jesionowskiego
  • 1988 – Gość oczekiwany – dramat Z. Kossak-Szczuckiej
  • 1988 – Ku niepodległości – spektakl słowno-muzyczny
  • 1989 – Rozszumiały się wierzby płaczące – spektakl słowno-muzyczny
  • 1990 – Rozdroże miłości – dramat J. Zawieyskiego
  • 1991-1992 – Od rozpaczy do nadziei – dramatyzowany film historyczny
  • 1994-1995 – Kościuszko pod Racławicami – dramat W. Anczyca
  • 1995-1996 – „Misterium Christi” Męka Pańska – ks. A. Chlondowskiego i ks. F. Harazima
  • 1997 – Jeszcze Polska nie umarła – na podstawie: „Józef Sułkowski” wg. R. Brandstaettera i „Droga do hymnu” S. Hadyny
  • 1998-1999 – Dożynki w Kopydłowie – komedia wg scenariusza M. Bobrowskiego i kompozycji R. Opuszyńskiego
  • 2000 – Śladami pierwszych Zmartwychwstańców
  • 2001 – Lat dwadzieścia miał mój dziad – kabaret na XX rocznicę teatru
  • 2002 – Mesjasz przyszedł – dramat na podstawie „Poematu Boga-Człowieka” włoskiej wizjonerki Marii Valtorta
  • 2003 – Zmartwychwstanie – dramat na podstawie „Poematu Boga-Człowieka” włoskiej wizjonerki Marii Valtorta
  • 2004 – Poezja Czesława Milosza – wieczór słowno-muzyczny
  • 2005 – Gałązka rozmarynu – wg Z. Nowakowskiego

(na podstawie „Teatr Ottoway. Jubileusz. 25 lat” Teresy Wilkans)


Rozmawiała Lidia Mikołajewska

Fot:


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011