Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Piórem, Pędzlem i...

Wspaniały koncert

Panorama, grudzień 2004

“Wanda Wilkomirska – Violin, Stefan Ammer – Piano” – reklamował The University of Adelaide październikowy koncert w Elder Hall z cyklu Lunch Hour Concert Series.


Elder Hall

Wielu mieszkańców Adelaide chciało zobaczyć i usłyszeć wybitną polską skrzypaczkę

W programie koncertu przewidziano utwory wybitnego Norwega Edwarda Griega oraz dwóch, jakże dobrze nam znanych, Henryka Wieniawskiego i Karola Szymanowskiego.

Pani Wanda Wiłkomirska, wybitna polska skrzypaczka i pedagog, przyjechała do Adelajdy na przesłuchanie przyszłych adelajdzkich skrzypków.

Wcześniej jednak, zgodnie z uniwersytecką tradycją, w Elder Hall odbył się Jej koncert, na który przybyło wielu z nas, Polaków, by oklaskiwać (bardzo zasłużenie!) naszą sławną skrzypaczkę. Braw, słów uznania i zachwytu dla Jej gry nie szczędził nikt.

Żadne moje słowo, rzecz jasna, nie opisze muzyki i wirtuozerii naszej wybitnej współczesnej skrzypaczki, która występuje w największych salach koncertowych świata z najlepszymi akompaniatorami i orkiestrami.

W 1983 roku Wanda Wiłkomirska została profesorem w Akademii Muzycznej w Heidelberg-Mannheim, w Niemczech. W 1999 rozpoczęła karierę pedagogiczną w Konserwatorium Muzycznym w Sydney, a w dwa lata później w Australijskiej Narodowej Akademii Muzycznej w Melbourne.

Koncert w Elder Hall był rewelacyjny. Wanda Wiłkomirska i Stefan Ammer zagrali między innymi „Kujawiaka” Wieniawskiego i „Tarantellę” Szymanowskiego.

Po koncercie panią Wandę Wiłkomirską trudno było złapać na chwilę rozmowy. Tak była oblegana, podpytywana, proszona o autografy i wspólne zdjęcia.

Okazało się, że na koncert matki i babci przybyła także najbliższa rodzina: syn, synowa i rozbrykane wnuki! Pani Wiłkomirska posługiwała się więc trzema językami: polskim, angielskim i niemieckim.

— Ja przylatuję do Adelajdy często — wyznała w nadarzającej się chwili Halinie Czekajło, Irkowi Lasockiemu i mnie. — Za chwilę przesłucham studentów (masterclass), ale wcześniej oni wysłuchali mnie. Gdyby się okazało, że niedobrze gram, to mogliby zażądać zwrotu pieniędzy — śmieje się pani profesor.

Czy jest pani wymagającym pedagogiem?

— Ja od każdego wymagam tyle, ile wiem, że mogę wymagać. Jestem bardzo dobra zarówno dla prawdziwych talentów, jak i dla tych, którym jest trudniej, bo nie są zbyt utalentowani. Wiecie jak to jest. Pewnych rzeczy w muzyce można nauczyć, ale niektóre się dostaje albo nie.

Jak pani dzieli swoje życie między Australię i Europę?

— Dawniej było tak, że przyjeżdżałam do Australii na kilka tygodni, ale główne moje życie toczyło się w Europie, przede wszystkim w Niemczech i w Polsce. Teraz, od dwóch lat, większość czasu spędzam w Australii. Przez ostatni rok w niemieckim mieszkaniu przebywałam łącznie 6 tygodni! Ostatnio trzy razy byłam w Europie. Teraz pojechałam na konkurs do Londynu i specjalnie wróciłam na przesłuchanie studentów do Adelajdy. Sporo takich kursów miałam też w Niemczech i w Polsce. No i pomyślałam sobie teraz, że ja nie będę jak wariatka płacić za dwa mieszkania, dwie panie do sprzątania, dwa podatki, dwóch doradców podatkowych, dwa telefony, dwa telewizory... Wobec tego, we wrześniu zlikwidowałam wynajmowane mieszkanie w Mannheim ...

W tym miejscu musieliśmy pożegnać się z panią Wiłkomirską, bo rektor uczelni nalegał pilnie na spotkanie ze studentami. Czas naglił. Wielka szkoda, bo pani profesor Wanda Wiłkomirska okazała cudowną, dowcipną , interesującą rozmówczynią. Może lepiej nam się uda przy następnej Jej wizycie w Adelaide?

Tym razem nie dało rady. Pani profesor musiała jeszcze zmienić suknię...


Lidia Mikołajewska


Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011