Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Tajemnica Wiszącej Skały


Tajemnica Wiszącej Skały (5)


(...)

O ile jest wiele tłumaczeń mniej lub bardziej racjonalnych wpływu wiatrów, o tyle irracjonalny strach, niepokój, depresja lub podniecenie występujące wśród skał, w jaskiniach, a również w lasach, są o wiele trudniejsze do wyjaśnienia. Stany te występują pozornie bez żadnego powodu. Przypuszczenia, że ktoś mógł mieć taką lub inną fobię nie wchodzi w rachubę, bo klaustrofobik nie wchodzi do jaskini, zaś osoba mająca lęk wysokości lub przestrzeni nie będzie wdrapywać się na podniebne szlaki. Fobia sama chroni człowieka przed decyzją niezgodną z jego naturą. Ludzie z arteriosklerozą nie mogą chodzić po równej drodze, zaś chorzy na serce dostają zadyszki po kilkudziesięciu krokach. Nie zawsze miejsce jest „straszne” lub niebezpieczne, nie zawsze ciemne chmury lub mgły spowijają krajobraz, nie zawsze jest zimno i deszczowo. Ile razy przechodząc przez zalaną słońcem polanę podczas grzybobrania nagle ogarnia nas dziwny nastrój, czujemy jakby czyjąś obecność, wydaje nam się, że ktoś nas obserwuje z ukrycia. Wielu ludzi wprost boi się lasu, skał, mokradeł i jezior, ponieważ coś kiedyś przeżyli nieprzyjemnego w takich miejscach na łonie Natury niekoniecznie w obecnym życiu. Tego typu wrażenia jeszcze ostrzej występują w dżungli lub lasach deszczowych, gdzie przyroda jest szczególnie bujna i wtedy wydaje się, że pełna jest oczu, które na nas patrzą.

(...)

Wydaje się, że nie wszystko wymyślili sami Aborygeni. Na przykład tzw. woomera jest usprawnieniem wspomagającym wyrzucenie oszczepu na odległość ponad 100 m, czyli podwojeniem normalnego dystansu. Dwa rodzaje bumerangu: jeden powracający do polowania na ptaki, a drugi większy, cięższy o nieco innym kształcie, służący do polowań na kangury, emu i inną grubszą zwierzynę, który nie wraca. Tego typu narzędzi nie ma nigdzie poza Australią, za to popularne w innych częściach świata łuki i lassa, zaś w Ameryce Południowej bolas i dmuchawy, nie były tutaj znane do przyjazdu białych. Te fakty świadczą, że Aborygeni nie przywędrowali z Ameryki Północnej przez most lądowy tam, gdzie dziś jest Cieśnina Beringa, a następnie przewędrowali całą Azję, aby przez następny „most” przedostać się do Australii – jak się uważa w kołach naukowych, lecz są rasą powstałą na miejscu. Bowiem z łukiem można było zapoznać się również po drodze w Azji oraz na obecnych wyspach Indonezji i Filipin. Nieprawdopodobne są również twierdzenia, że znajomość łuku i metody polowania przy jego pomocy „umarła śmiercią naturalną” w wyniku separacji niektórych plemion po rozprzestrzenieniu się po całym kontynencie. Według historycznych danych łuk stał się znany na Ziemi ca 35 tys. lat temu od Ameryki Południowej i Północnej, poprzez Europę, Afrykę i Azję, i znaleziska archeologiczne świadczą, że rozpowszechnił się wszędzie mniej więcej w tych samych czasach. Jeżeli nawet rdzenni Aborygeni przyszli do Australii via Azja, ich wędrówka musiała nastąpić o wiele wcześniej. Jednakże bez odpowiedzi jest pytanie, jak to się stało, że następne fale imigracyjne z Azji aż do zatopienia „mostu” nie przyniosły ze sobą już znanego łuku i innych bardziej zaawansowanych narzędzi?

Oczywiście metody pozyskiwania pożywienia mogły być wypracowane przez pokolenia na podstawie obserwacji Natury, również sposoby budowy łodzi początkowo z kory, a potem z wypalanych pni mogły ewoluować się na przestrzeni wieków. Ale czy sztuczne, czasami wielkie hodowle węgorzy, które następnie masowo odławiano i wędzono, aby handlować nimi z plemionami odległymi o kilkaset, a nawet kilka tysięcy kilometrów, mogły być wymyślone? Tego też nie stwierdzono wśród żadnych plemion poza Australią.

Wynika z tego, że Aborygeni żyjący w geograficznej izolacji mieli innych Nauczycieli niż inne ludy naszej planety. Australijscy archeolodzy znaleźli dowody na nagły rozwój techniczny, który nastąpił już po stopnieniu lodowca, czyli ok. 15 tys. lat temu. Wzrost poziomu wód oceanu zatopił istniejący dotychczas most lądowy z Azją, a zatem rozwój nie nastąpił pod wpływem nowej fali emigracyjnej, lecz na miejscu. Istniejące narzędzia zaczęły uzyskiwać bardziej doskonałe i poręczne kształty oraz zaczęły powstawać nowe, których nigdy wcześniej nie było. Czy wniosek nie nasuwa się sam? W tym samym czasie kataklizm na Atlantyku zatopił Atlantydę...

Przy okazji trzeba dodać, że w historii (lub „prehistorii” wg nomenklatury naukowej) większości narodów takie okresy nagłego postępu technicznego występują przynajmniej raz. Zgodnie z dalekowschodnimi źródłami hinduskie vimany pojawiły się w stosunkowo krótkim czasie i równie nagle znikły. Choć istnieje wiele dość naiwnych koncepcji, w jaki sposób zbudowano piramidy egipskie, do dzisiaj nie wiadomo jak było naprawdę. Jeden z japońskich naukowców przy pomocy komputerowego modelu stwierdził, że próba zbudowania kopii którejś z piramid w skali 1:1 jest z punktu widzenia współczesnej techniki zupełnie nierealna. Sposób budowania podniebnych miast andyjskich w ogóle wykracza poza możliwości wyobraźni, ponieważ część materiału budowlanego była sprowadzana z kamieniołomów usytuowanych po przeciwległej stronie przepastnej przełęczy. Jak i kiedy przetransportowano olbrzymie obeliski abisyńskie z kamieniołomu odległego od miejsca przeznaczenia o 150 km oraz jak je postawiono idealnie pionowo, również nikt nie wie.

(...)



Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011