Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Tajemnica Wiszącej Skały


Tajemnica Wiszącej Skały (7)


Warto jeszcze wspomnieć o dziwnych przypadkach, które spotkały ludzi, którzy wzięli coś z miejsc aborygeńskiego kultu. Pisze o tym znany australijski dokumentalista i badacz nieznanego, John Pinkney, w swoich książkach. Podobne historie krążą o zboczach pewnego wulkanu na Hawajach oraz – jak się ostatnio dowiedziałem w Bangkoku – o kompleksach świątynnych w Tajlandii, Kambodży i Indiach. Pinkney pisze również o fali nieszczęść, które dotknęły rodziny tych turystów, którzy połakomili się na „podskakujące kamienie”, które występują na jednej z plaż północnego Queenslandu. Kamienie zachowują się jak gumowe piłki lub jak piłki do golfa, tzn. skaczą, gdy się je upuści na coś twardego. Po zbadaniu w laboratorium okazało się, że ich skład chemiczny i własności fizyczne nie różnią ich niczym od zwykłych kamieni poza tym, że skaczą. Nauka nie znalazła racjonalnego wytłumaczenia i jak zwykle w takich przypadkach wsadziła głowę w piasek. Tragedie, choroby i inne dziwne wydarzenia do tego stopnia nastraszyły turystów, że wielu z nich jawnie lub potajemnie odbyło długą podróż na tę plażę, gdzie wyrzucili kamienie. Od tego momentu we wszystkich przypadkach serie nieszczęść momentalnie się skończyły. Podobnie stało się w przypadku kamieni z hawajskiego wulkanu i przedmiotów ze świątyń azjatyckich.

(...)

Do tego ostatniego nurtu malarstwa należą również wizerunki jakichś bliżej nieokreślonych istot, które Aborygeni bardzo ogólnie nazywają „duchami”. Istoty te sprawiają wrażenie ubranych w zapięte z przodu kombinezony maskujące kształty ciała i nie pozwalające na rozpoznanie płci. Posiadają one nakrycia głowy ukrywające szczegóły twarzy, za to mają wyraźnie zaznaczone duże oczy, co może sugerować okulary typu gogle. Często nad ich głowami ukazane są promienie. Jeśli na malunku pokazane zostały palce, jest ich pięć, lecz wyglądają jakby były w rękawicach lub zakończonych w ten sposób rękawach kombinezonów. Czasem palce nie są widoczne, zaś rękawy są u dołu zaokrąglone. Choć w różnych miejscach użyte zostały inne kolory, najczęściej stosowano biały pigment, prawdopodobnie aby podkreślić duchowość postaci lub biały kolor ich skóry. Niektóre postacie występują razem z „normalnie” namalowanymi nagimi ludźmi oraz różnymi zwierzętami, tworząc wspólną scenę jakby w celu przekazania potomnym informacji, że plemię miało wizytę istot wprawdzie przyjaznych, ale całkowicie od nich odmiennych. W takich przypadkach ludzie byli malowani ciemniejszą farbą: czarną, brązową, czerwoną i szarą. Chociaż przypuszcza się, że barwy zależały głównie od dostępności danego roślinnego lub mineralnego pigmentu, jednak można przypuszczać, że z okazji wizyt „duchów” odprawiano ceremonie, przed którymi Aborygeni malują swoje ciała przy pomocy papki zrobionej z tych pigmentów. Albo, co jest również możliwe, „duchy” pojawiały się podczas ceremonii na wezwanie szamanów.

Obfitość takich scen w całej Australii sugeruje, że wszystkie plemiona były odwiedzane przez jakieś istoty oraz że były to spotkania niezmiernie ważne dla Aborygenów. Niektóre sceny ukazują Aborygenów tańczących radośnie wokół takiej istoty lub, być może, istota uczestniczyła w ich ceremonii. Wynika z tego, że zawsze była to przyjazna wizyta, z której Aborygeni mieli wymierne korzyści.

(...)

O ile w zachodnim malarstwie dawnym i współczesnym zawsze możemy oczekiwać dodatków do rzeczywistości w postaci symbolizmu, surrealizmu lub fantazji twórcy, o tyle w sztuce aborygeńskiej – podobnie jak w sztuce innych nacji, „prymitywnych” z punktu widzenia wielu białych – jest prawda, cała prawda i jeszcze raz prawda. Aborygen nie może sobie pozwolić na fałszowanie lub skrzywianie rzeczywistości zgodnie z własnymi preferencjami, lecz ma przedstawić ważne wydarzenie najlepiej, najbardziej prawdziwie i obiektywnie jak tylko potrafi. Wydaje się, że podobnie jak ceremonie, przywoływanie „duchów” oraz wszystkie istotne dla plemienia wydarzenia, odwiedziny niewątpliwie były rejestrowane i upamiętniane na skałach pod czujnym okiem Starszych i szamanów, a nawet być może wykonywane przez nich samych. Dbałość o nieskalaną czystość gnozy obwarowana licznymi zakazami, nakazami i pieczęciami tabu, jest tu najlepszym dowodem na prawdziwość i akuratność plastycznego przekazu. Sztuka aborygeńska jest wiernym, reporterskim przekazem, jest doskonale jednoznaczna i czytelna dla wtajemniczonych, co oczywiście nie oznacza, że jest całkowicie zrozumiała dla białych.

(...)


Fot: www.crystalinks.com



Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011