Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Tajemnica Wiszącej Skały


Tajemnica Wiszącej Skały (8)


Zdjęcie satelitarne fragmentu sztucznego zbiornika wodnego - Clematis w stanie Victoria

Aborygeński „Czas snu” to codzienne życie na granicy światów fizycznego i metafizycznego do tego stopnia, że ta granica już w dzieciństwie przestaje zupełnie istnieć i często Aborygen sam nie wie, w jakim stanie i świecie się znajduje. To naturalnie rodzi wielkie zamieszanie zwłaszcza w zetknięciu z cywilizacją białych, bo Aborygen interpretuje fizyczne fakty w sposób metafizyczny i vice versa. Biali od ponad dwustu lat nie rozumieją mentalności Aborygenów, ponieważ dla nich istnieje jedynie twarda, fizyczna rzeczywistość, w której nb. też nie potrafią się znaleźć ze względu na brak wiedzy o nieustannym przenikaniu się światów widzialnych i niewidzialnych oraz o konsekwencjach jakie z tego faktu wynikają. Biały człowiek – niezależnie od swoich wierzeń i wykształcenia – również żyje w dwóch światach jednocześnie, z tą jednakże różnicą, że o metafizycznym albo ma mgliste pojęcie, albo w ogóle o nim nie wie. Ortodoksyjna nauka wszczepiła ludziom naszej cywilizacji wiedzę jedynie o horyzontalnej egzystencji, podczas kiedy egzystencja każdej żywej istoty posiada jeszcze pionowe, o wiele ważniejsze spectrum. O ile prawdziwi Aborygeni żyją na co dzień według pionowego schematu: dusza, umysł, psyche i ciało, o tyle biali żyją na horyzontalnym poziomie umysłu i sfery uczuciowo-emocjonalnej, a jedynym ich aspektem pionowym jest ciało znajdujące się o pół piętra niżej. Z tego względu przeciętny biały człowiek nie ma wstępu do wyższych światów i mówienie o ewolucji świadomości, „uduchowieniu” lub „postępie duchowym” w większości przypadków jest jedynie farsą.

(...)

Zaiste trudno się dziwić, że idea „Czasu snu” jest tak skomplikowana i niewiarygodna dla białego człowieka. Jednakże z punktu widzenia odwiecznej mistycznej gnozy wszystkie aborygeńskie koncepcje są zrozumiałe i świadczą o pojmowaniu metafizycznych światów, które przenikają nasz poziom fizyczny. Brak rozróżniania pomiędzy rzeczywistością obu poziomów, który z punktu widzenia chrześcijańskich ideologii spycha Aborygenów na margines pogaństwa, z punktu widzenia mistycyzmu świadczy jedynie na ich korzyść jako ludzi żyjących praktycznie i świadomie w pionowym spectrum universum. Między innymi dlatego dzielimy religie na kategorie: materialistyczne, w których światy wewnętrzne nie odgrywają żadnej roli w życiu wiernego i choć teoretyczna wiedza (na ogół bardzo szczątkowa) o nich istnieje w księgach, nikt nie traktuje jej poważnie oraz duchowe, w których wierny świadomie przywiązuje wagę do życia duchowego w takim wymiarze, do jakiego dorósł i dojrzał w wyniku uprawiania odpowiednich praktyk duchowych. Religie drugiej kategorii prowadzą wiernego coraz wyżej w dziedziny najpierw umysłowych, a następnie duchowych światów, co powoduje, że istnieje postęp duchowy, który pewnego dnia doprowadzi go do zbawienia. Religie pierwszej kategorii prowadzą wiernego donikąd, a ich gwarancje osiągnięcia „nieba” są nie do wyegzekwowania.

(...)

Ktoś może w tym miejscu powiedzieć, że tego typu naiwne interpretacje ukształtowania krajobrazu świadczą o prymitywizmie Aborygenów. Nie możemy jednak zapominać, że jest to interpretacja mitologiczna, czyli mistyczne fakty ubrane w mitologiczną fabułę, która pozwala na lepsze zapamiętanie przekazywanej przez pokolenia z ust do ust gnozy. Jak wcześniej powiedziano, mistyczna esencja aborygeńskich opowieści znana jest tylko nielicznym, którzy otrzymali inicjację najwyższego stopnia. Nie możemy również zapominać, że wiele antycznych narodów, których nie nazywamy prymitywnymi – np. Sumerów, Greków, Rzymian, Persów, Hindusów i Chińczyków – posiadało swoje mitologie równie zawikłane i niezrozumiałe dla laików. Żydzi mają Stary Testament, który jest w dużej części zbiorem mitów osnutych na mistycznych faktach. Wszystkie mitologie wszystkich narodów na wszystkich kontynentach posiadają wspólny mianownik, który potwierdza ich prawdziwość – jest to ten sam element mistyczny przedstawiający kosmologię, czyli powstanie wszechświata w ten sam mniej więcej sposób oraz kodeksy etyczno-moralne i zasady współżycia społecznego.

(...)

Wiele świętych miejsc zostało zbezczeszczone. Dla Aborygenów wejście do takiego miejsca w innym celu niż odprawienie ceremonii powoduje zanik jego świętości. Wisząca Skała jest odwiedzana przez tysiące wycieczek, rodzin z małymi dziećmi, turystów, ale również wandali. Większość z nich to ludzie, którzy chcą zaliczyć jeszcze jedną atrakcję turystyczną, zwabieni reklamą opartą na książce Lindsay i filmie Weira. Choć dziwna moc jest tam nadal wyczuwalna, dla Aborygenów miejsce to nie ma już żadnego sakralnego znaczenia i wartości – zresztą plemiona, do których kiedyś należało, zostały dawno temu zlikwidowane. Podobnie jak na Wyspie Magnetycznej oraz w okolicach Uluru, chociaż w tym ostatnim miejscu są obszary, do których turyści nie mają wstępu i nadal odbywają się tam aborygeńskie ceremonie. Praktycznie biorąc, każda piędź australijskiej ziemi jest święta i może być zbezczeszczona przez niepowołane osoby, które nie wiedzą jak się na niej zachować. Tak się stało w tej części kontynentu, którą zajęli biali koloniści. Sakralnych miejsc nie tylko nie uszanowano, ale wiele grup skalnych i gór zamieniono na kamieniołomy, gdzie kruszono granit do budowy dróg i linii kolejowych. Nietrudno sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby zburzono jakiś kościół chrześcijański w tym samym celu – bylibyśmy prawdopodobnie świadkami następnej krwawej krucjaty.

(...)


Fot: www.crystalinks.com i maps.google.com



Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011