Tubylcy i osadnicy w literaturze aborygeńskiej
„Carpentaria” przełamuje ten specyficzny dyskurs i zaburza stereotyp. Przez pryzmat tej absorbującej i fascynującej książki, czytelnicy mogą wniknąć w to, o czym Australijczycy nie mają dokładnej i adekwatnej informacji ni wiedzy. Wiedzy na temat społeczeństw tubylczych osiadłych od tysiącleci tam, gdzie mieszkańcy miast australijskich wybierają się niezwykle rzadko lub wcale. O tubylcach zamieszkujących miasta Australii ciągle krążą negatywne stereotypy.
Jaka jesteś aborygeńska literaturo?
Sierpniowe spotkanie członków i sympatyków Polskiego Towarzystwa Kulturalnego organizowane przez Pana Wacława Jędrzejczaka odbyło się „Wokół aborygenalności. Tematyki i problematyki współczesnej prozy i poezji aborygeńskiej”.
Koala i tęcza
Wpierw zamienił się w ślicznego, do dzisiaj żyjącego w Australii, koalę chłopiec-pomysłodawca. Popatrzył na zebranych swymi ślicznymi mądrymi ślepkami i szybko oddalił się w busz. Później, ale była to zaledwie chwilka, szwagier chłopca przybrał postać dużego dorodnego australijskiego kota. Oczywiście nie wszyscy wierzyli własnym oczom, a nie jeden zaczął się nawet obawiać z powodu takiego nadmiaru metamorfoz i przypisywał to mocom nieznanej im przecież Ziemi...
Busz
Busz w Literaturze Australijskiej zaistniał we wszystkich gatunkach literackich i formach folklorystycznych. Jest motywem, symbolem, metaforą i konceptem literackim Literatury Australijskiej, której pierwsi twórcy starali się nadać jej charakter narodowy. W literaturze, ale i każdej innej kreatywnej twórczości busz ma wiele konotacji, przy czym inaczej postrzegają busz tubylcy, a inaczej biali...
Objęcie nietoperza
Ber-rook-boorn i jego żona żyli w miejscu, które opływało we wszystko. Wielki Duch pokazał im piękno świata i chciał, żeby z niego korzystali. W zamian za to, miał tylko jedno wymaganie. Nie życzył sobie, żeby zbierali miód z drzewa yarran, które gościło jego pszczoły.
Para, ale i wszyscy ludzie żyli przez długi czas w zgodzie z Prawem.
Jednego dnia kobieta zbierała na ogień drzewo i zaszła bardzo daleko...
Bangarra, moja miłość - niepowtarzalne Spotkanie
Ach! To trzeba zobaczyć! To jest widowisko niebywałe! Choreografia, układy sceniczne, światło, ruch i ich treść to absolutne zaklęcie! Ekspresja i perfekcja ciała, która hipnotyzuje. Dramat wyrazu, który ‘wyrywa duszę’, głębią doznawanego poznania i impresji! To doznanie, jakże plastyczne i jakże wielowarstwowe sprzęga. Scena zdaje się być czymś więcej niż sceną.
Duch Gór
Trudno pogodzić się z teoriami, że Aborygeni wyssali sobie to wszystko z palca. Gdyby krajobraz australijski nie zmieniał się na ich oczach i w dodatku, gdyby to nie odbywało się przy akompaniamencie mrożących krew w żyłach kataklizmów, które niewątpliwie zabierały wiele krwawych ofiar, tych mitów i legend by nie było. Mity, opowieści i pieśni mówią o bardzo aktywnej działalności sił Natury w obrębie nie jednego lub wielu pokoleń, ale być może w przeciągu kilku minut, godzin lub dni.
Kurtka
W tym momencie Aborygenka zaczęła „przedstawienie”. Ubrana w lekką, przewiewną sukienkę, podniosła ją do góry aż po sam pępek. To był moment, ale zorientowałam się, że Ona ze mną w ten sposób rozmawia. Chce powiedzieć, o co im chodzi. Pyta: - A ty cóż się wystroiłaś w taką ciepłą kurtkę! Popatrz na mnie, jak lekko jestem ubrana! A ty co? Kaptur na głowie?! Zimno ci!?
Davis Jack
Jack Davis pochodzi ze społeczeństwa Nyoongah. Jego rodzice wychowywali się zgodnie z mocą ówczesnego prawa Australii; dziś o pokoleniu rodziców pisarza mówi się - Pokolenie Skradzione.
Tubylcze Przesłanie
W 1979 roku, wróciwszy na Ziemię swych Wielkich Przodków, Bill Neidjie, upomniał się o nią i odzyskał ją od rządu australijskiego dla tubylców grupy językowej Gagudju. Wraz ze swoją rodziną, Bill Neidjie został właścicielem ojczystej ziemi, osiadł tam i rozpoczął dzieło swego życia, dzieło pogodzenia białych i czarnych. W dowód swej wiary w ten wielki cel, pozwolił, by tradycyjna ziemia tubylców Kakadu (Gagudju) stała się Parkiem Narodowym i znalazła się na światowej liście Zabytków Natury.
Słońce
Upłynęło dużo czasu, a Knowee szukała i szukała. Chodziła i chodziła. I chodzi tak aż do dziś. Szuka drogi na Ziemię, gdzie ciągle jeszcze czeka na nią jej ukochany syn.
Biedna Knowee, przemierza niebo w tę i z powrotem przez wiele tysięcy lat. Przez lata tej tułaczki pochodnia Knowee stawała się coraz większa, aż urosła tak duża, że nazwano ją Słońcem.
Jaka jesteś aborygeńska kulturo?
- Pytasz o „prymitywną kulturę aborygeńską”, a ja takowej nie znam; po prostu nie identyfikuję się z takim określeniem. Myślę natomiast, że mówisz jak biały człowiek sprzed stuleci. Użyłaś pojęcia „prymitywne” dla określenia INNEJ, niż białego człowieka, KULTURY. Biały kolonizator widział w tubylcach (australijskich, afrykańskich) dzikie i naiwne dzieci, „przedmioty objęte specjalną troską”. Wówczas to co nie należało do „białej” kultury, było „prymitywne”. Wybacz, ale ten przymiotnik nie budzi we mnie w tym momencie pozytywnych skojarzeń.
Czy mogę? Czy mam prawo?
Zanim zasiadłam do tłumaczenia fragmentu książki Ruby Langford Ginibi pt. „Don't take your love to town” („Nie zabieraj swojej miłości do miasta”), którą zawarłam w „Świecie Tubylców Australijskich – Antologii literatury aborygeńskiej”, zapytałam Autorkę o pozwolenie. Nasza rozmowa przebiegała mniej więcej tak:
Halo Ruby, nazywam się Teresa Podemska–Abt, zajmuję się w tej chwili tłumaczeniem z literatury aborygeńskiej, czy zechciałabyś, abym przetłumaczyła fragment Twojej książki?
– Co daje ci prawo zajmowania się sprawami Aborygenów skoro sama nie jesteś Aborygenką?
Mit o Stworzeniu Ziemi i Ludzi
W czasie kiedy Wielki Duch Baiame, inkarnacja wszelkiej uprzejmości i dobra dla innych, myślało ukształtowaniu powierzchni Ziemi, leżała ona sobie bezkształtna i nieporadna pod pustym niebem. Uczyniwszy jedną ze swych żon Matką Wszystkiego Wielki Duch poprosił ją, żeby zamieszkała z Nim w Niebie, a kiedy się zgodziła, zabrał się radośnie do pracy i bezkształtnej masie nadał kształt kuli.
|