Przegląd Australijski
Image Map

Strona
główna
Australia
z oddali
Świat Tubylców
Australijskich
Wędrówki
kulinarne
Piórem,
Pędzlem i...
„Panorama”
- miesięcznik
Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012

Wirreenun


WIRREENUN (1)


Nie przyszedłem rabować. Proszę nie przyciskać tego guzika pod dywanem. Niepotrzebny alarm! Jestem po prostu zwykłym klientem i przyszedłem coś sprzedać. Cóż z tego, że mam złachmanione ubranie? Każdemu może się przydarzyć pechowy okres.

Tak, to moje. I nawet jeśli nie potrafię tego udowodnić, to nie ma nikogo na świecie, który by potrafił dowieść coś przeciwnego. Tak, oczywiście, że mogę opowiedzieć tę historię. Mam chwilę czasu i w sklepie o tej porze nie ma ruchu.

Czy wiecie co to jest „freedom fighter”, otóż ja też jestem w pewnym sensie „freedom fighter”. Nie, żebym aktualnie walczył, ale nie dlatego przyjechałem do tej waszej Australii, żeby mi imponowały domki, lodówki, pralki i inne sralki. Uciekłem ze swego kraju, bo tam nie było wolności. Gdyby nie ten drobny fakt to”Good-bye Australia, it was nice to know you”.

Przez pewien czas obijałem się po North Queensland i Territory szukając roboty. Nigdzie nie było. Z urzędu zatrudnienia otrzymałem taki zasiłek, że jak mi starczyło na mieszkanie, to na jedzenie nie zostawało, albo na odwrót.

Wtedy przeczytałem, że w pobliżu Brisbane w Moonie odkryto pola naftowe. Tam, gdzie nafta jest i robota. Nie miałem pieniędzy na bilet, więc się załadowałem na towarowy. Wsunąłem zawiadowcy w łapę ostatniego funta, żeby mnie wpakował do wagonu. Zaprowadził elegancko i sam nawet odsunął drzwi.

Na podłodze były jakieś bele z wełną i ledwo się położyłem zasnąłem jak zabity. Zbudziły mnie czyjeś głosy. Otworzyłem oczy i przekonałem się, że kolejarz mnie oszukał. Miałem jechać sam jak slipingiem, a tymczasem chciwy łajdak wepchnął jeszcze parę osób.

Prócz mnie w wagonie znajdowali się jeszcze: stary marynarz, młody marynarz i dwu wyrostków, ze starszawą kobietą wyglądającą jak prostytutka. Marynarze byli okryci efektownymi tatuażami i grając w karty, rzucali wokół zaczepne spojrzenia.

Stary marynarz kłócił się z młodym. Stary pływał po wszystkich morzach świata, a najdłuższy rejs młodego był między Sydney a Adelajdą. Stary chciał zaimponować młodemu, lecz młody też się nie dawał zgryźć.

Obaj byli na suchym lądzie bez pracy i chcieli dostać się do Townsville. Podobno odchodził stamtąd jakiś tramp na Nową Gwineę i potrzebowali ludzi.

Wyrostki nie mówili wiele. Mieli z sobą parę butelek i popijali milczkiem. Co pewien czas któryś z nich znikał w najdalszym kącie wagonu z leciwą prostytutką.

Pozostały siedział zwykle z głupią miną. W końcu jeden z nich w czasie takiej pauzy wyciągnął do nas butelkę i wszyscy zaczęliśmy pociągać. W smaku przypominało denaturat, lecz nie byłem tego zupełnie pewien. Działało okey.

Tak jechaliśmy cały dzień. Wieczorem marynarze wyciągnęli świeczki. Na pusty żołądek denaturat podziałał z podwójną mocą. Byłem prawie nieprzytomny. W migotliwym blasku świeczek ściany wagonu podskakiwały, rozpadały się i drgały. Niepewne, żółtawe światło rzucało wszędzie ostre cienie i nagłe plamy jasności.

Niespodziewanie z mroku wyskakiwała zacięta twarz starego marynarza, czy naiwna, lecz silna młodego. Dwaj wyrostki uśmiechali się głupawo nad wyolbrzymionymi podbródkami. Prostytutka poruszała sztuczną szczęką i pokazywała olśniewająco białe zęby w wyniszczonej masce twarzy.

Budziłem się co chwila i zasypiałem. Gdy zasnąłem głowa moja waliła mocno o ścianę i wtedy zwykle ocknąłem się na kilka sekund.

W jednym z takich momentów na jawie spostrzegłem, że coś jest nie w porządku. Stary marynarz stał na szeroko rozkraczonych nogach i górował nad obu wyrostkami. Ci się przyczaili jak psy. W rękach ściskali butelki. Młody marynarz siedział nieporuszenie z miną idioty. Prostytutka skryła się w kącie. Tym razem sama. Chciałem wstać i wtedy pociąg gwałtownie szarpnął i stuknąłem łbem o ścianę znacznie silniej niż zwykle.

Gdy się obudziłem, promienie słońca przeciskały się szparami między deskami i grały tęczowo na pyle zawieszonym w powietrzu. Głowa bolała mnie nieznośnie. W ustach miałem ohydny, mdlący smak. Powoli siadłem i rozejrzałem się wokoło.



Poleć ten artykuł znajomemu | zobacz co słychać na forum
Copyright © Przegląd Australijski 2004-2011